poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 50

Wpatrywałam się zawzięcie w list, leżący tuż na przeciwko mnie mając nadzieje, że może jakimś cudem zdania przekształcą się nadając listowi całkowicie inną formę. Nie mogłam uwierzyć, że on to zrobił. Myślałam, że to tylko puste groźby, które nigdy nie zostaną spełnione. 
Badania wykonane na zlecenie sądu rodzinnego w sprawie...
Moje oczy raz za razem przeskakiwały od początku zdania do końca. Mój umysł nie przyswajał do siebie myśli, że to dzieje się naprawdę. 
Zdenerwowana chwyciłam telefon leżący tuż obok mnie i od razu wybrałam jego numer czując jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej ze zdenerwowania. 
Cierpliwie czekałam aż sygnał oczekiwania zmieni się w jego głos, ale po chwili czekania włączyła się sekretarka, która wprawiła mnie w jeszcze większą wściekłość.
- Dlaczego musisz wszystko niszczyć? - zapytałam i rozłączyłam się odrzucając od siebie telefon, który spadł z łóżka. 
Oparłam ręce na kolanach i ukryłam twarz w dłoniach. Wszystko było dobrze. Relacje między mną a Harrym stały się niemal idealne, Jensen nie miał nawrotów choroby, przez co wreszcie mogłam odetchnąć z ulgą. Wszystko zaczynało się układać, ale oczywiście Zayn musiał coś zniszczyć. Prawdopodobnie robił to nieświadomie lub chciał pokazać, że dopnie on swego nie zważając na to, że może pozostawić po swoich działaniach naprawdę przykre wspomnienia.
- Lottie? Śpisz? - drzwi od pokoju uchyliły się lekko, a do środka zajrzał Harry, który uśmiechnął się gdy zobaczył, że siedzę na łóżku całkowicie rozbudzona. - Niall zabrał Jena do ogrodu więc mamy chwilę spokoju - uśmiechnęłam się sztucznie do chłopaka i starając się powstrzymać drżenie rąk zaczęłam składać list.
- Pójdę coś ugotować. Pewnie jesteście głodni - powiedziałam i wstałam z łóżka, ale gdy chciałam wyjść z pokoju Harry chwycił mnie delikatnie za rękę i zmusił do spojrzenia sobie w oczy.
- Aniołku co się dzieje? - zapytał, a ja westchnęłam walcząc sama ze sobą. Doskonale wiedziałam, że powinnam mu powiedzieć, ale bałam się jego reakcji. Relacje pomiędzy nim, a Zayn'em i tak były już kiepskie więc nie chciałam pogarszać sytuacji. 
- Głowa mnie trochę boli. Zaraz wezmę tabletkę i mi przejdzie - wymusiłam uśmiech i pocałowałam go w policzek zabierając rękę z jego uścisku. 
Gdy wyszłam z pokoju oparłam się o ścianę i wzięłam kilka głębokich oddechów. Musiałam się uspokoić i wziąć w garść. 
Zeszłam ze schodów i nim skierowałam się do kuchni wyjrzałam przez drzwi tarasowe czy aby Jensen jest odpowiednio ubrany na dzisiejszą pogodę. Harry jak i chłopcy naprawdę dbają o Jena, ale i im zdarza się zapomnieć, że chłopiec jest jeszcze mały i nie może długo przebywać na dworze, a tym bardziej ubrany w jakieś cienkie ciuszki. 
Weszłam do kuchni i otwarłam lodówkę zastanawiając się co ja mam im ugotować. Sobie na pewno zrobię jakąś sałatkę, ale chłopcy nie są zbyt chętni do jedzenia tego co ja. 
Usłyszałam jak Harry zbiega ze schodów i akurat jak się odwróciłam, wszedł on do kuchni ze wściekłą miną. 
- Powiesz mi co to kurwa jest? - zapytał i położył na blat list, który zostawiłam na górze. Miałam wielką ochotę zapaść się pod ziemię ze względu na swoją głupotę. 
- Harry ja... To nic takiego - powiedziałam i spuściłam głowę starając się zignorować jego wściekłe spojrzenie.
- Nic takiego? Lottie ko kurwy doskonale wiedziałaś, że zamierzam adoptować Jena, i nic mi nie powiedziałaś o planach Zayn'a? - westchnęłam po czym zamknęłam lodówkę zdając sobie sprawę, że czeka mnie trudna rozmowa z Harrym.
- Ja... Jak on mi o tym powiedział to myślałam, że... Sądziłam, że próbuje mnie tylko nastraszyć. Nie wiedziałam, że on mówił serio - moje wytłumaczenie był cholernie żałosne, ale wymyślanie kolejnych kłamstw nie miało sensu. 
- Mogłaś mi o tym powiedzieć. Porozmawiałbym z nim o tym wszystkim, ale ty jak zawsze wszystko ukryłaś - słowa Harry'ego sprawiały mi ogromny ból, ale miał rację.
- Przepraszam - wyszeptałam i usiadłam na stołku barowym, kładąc ręce na blacie. Harry odetchnął głęboko i ominąwszy wyspę kuchenną stanął za mną przytulając się do moich pleców.
- Nie skarbie. To ja przepraszam - chłopak złożył delikatny pocałunek na mojej głowie. - Rozumiem dlaczego nic mi nie powiedziałaś - dodał, a ja zmarszczyłam zdziwiona brwi i odwróciłam się do niego.
- Naprawdę to rozumiesz? - zapytałam zdziwiona i chwyciłam jego dłonie. Nadal byłam w wielkim zdumieniu jak bardzo duże dłonie posiada Harry.
- Nie - odparł i uśmiechnął się w moją stronę. - Ale bardzo cię kocham i wiem, że miałaś jakiś podwód dlaczego to przede mną zataiłaś, ale mimo wszystko proszę cię abyś mówiła mi o wszystkim.
- Będę - odpowiedziałam i przytuliłam się mocno do niego.
***
~Muzyka~ 
Wpatrywałam się w leżącego obok mnie Harry'ego, który spokojnie spał. Tuż obok niego leżał Jensen, który machał wesoło nóżkami i co jakiś czas przekręcał główkę spoglądając z ciekawością na Harry'ego.
Nie wiem dlaczego, ale cały czas myślałam o dniu kiedy postanowiłam zamieszkać razem z Zayn'em. Pamiętam dokładnie każde uczucie jakie towarzyszyło mi tamtego dnia. Pamiętam jak Zayn namawiał mnie do mieszkania, które pokochałam od razu.
A najbardziej w mojej pamięci utkwiła chwila gdy wróciliśmy zabrać nasze rzeczy. Moment, w którym otwarłam drzwi od pokoju i go ujrzałam. To mnie zniszczyło.


[...] A najgorszą częścią z tego wszystkiego był Harry, klęczący w środku tego bałaganu. Płakał, co mogłam wywnioskować po jego trzęsących się ramionach. 
- Harry? - zapytałam cicho. Chłopak podniósł głowę do góry ukazując mi swoje czerwone oczy oraz łzy na policzkach.
- Lottie... - wyszeptał i wstał chwiejąc się delikatnie. - Wróciłaś. Tak bardzo się bałem, że już cię nigdy nie zobaczę. Bałem się, że cię straciłem.
- Bo straciłeś - może i zachowywałam się jak bezduszna suka, ale nie potrafiłam inaczej. Jakąś godzinę temu marzyłam o tym, aby to Harry kupował ze mną mieszkanie, a teraz mam ochotę skrzywdzić go równie mocno co on mnie.
- Nie mów tak - pokręcił głową jakby chciał pozbyć się moich słów ze swoich myśli. - Nie mogę cię stracić. Przecież on... Przecież on powiedział, że wszystko będzie dobrze.
- Jesteś pijany? - zapytałam widząc dziwne zachowanie Harry'ego. Na prawdę liczyłam na przeczącą odpowiedź, no bo serio kto miałby ochotę użerać się z pijanym Harrym? 
- Tak. Nie. Nie wiem. Może. Boże Lottie tak bardzo chciałem cię zobaczyć.
- No i zobaczyłeś. A teraz wyjdź. Muszę się spakować - ominęłam go i zaczęłam zbierać wszystkie rzeczy po czym bez składania wpychałam je do torby, którą przyniosłam wraz ze sobą.
- Co ty robisz?
- Jak to co? Nie widać? Pakuję się - chciałam się do niego nie odzywać. Chciałam go zignorować lecz nie umiałam tego zrobić. Naprawdę. Coś kazało mi mu odpowiadać nawet jeżeli moje wypowiedzi miały brzmieć wrednie.
- Ale po co? Myślałem, że... Myślałem, że wrócisz tutaj. Do nas. Do mnie - wyprostowałam się i spojrzałam na niego. 
- Do was? Do ciebie? Kpisz sobie ze mnie Harry? Sądzisz, że po tym wszystkim co mi zrobiłeś chciałabym tutaj zamieszkać? Patrzeć na ciebie i przypominać sobie o tym co mi zrobiłeś? Jesteś żałosny - w jego oczach na nowo zamigotały łzy, a mnie ścisnęło serce. Daj spokój. Ty też przez niego płakałaś. 
- Wiem Lottie. Wiem jestem żałosny i jestem idiotą, ale proszę cię. Nie, wręcz błagam nie wyprowadzaj się. Zostań tutaj - to jak do mnie mówił zrobiło na mnie wrażenie. Naprawdę. 
W mojej głowie zrodziła się myśl aby rzucić to wszystko w cholerę i zostać tutaj. Z nim. Może wtedy udałoby mi się uporać z tymi wszystkimi uczuciami? Może udałoby mi się nawet wybaczyć mu te wszystkie kłamstwa?

Gdybym wtedy wiedziała jak bardzo moje słowa zaciążą na moim życiu nigdy bym tego nie powiedziała. Nie dałabym mu powodu do cierpienia. Nie pozwoliłabym aby myślał o sobie w zły sposób. 
Mój wzrok spadł na jego rękę. Widziałam delikatne, bladoróżowe blizny. Pamiątki po czymś co było wielką głupotą ze strony mojego anioła. Wiedziałam, że to moja wina. Spowodowałam, że ktoś tak piękny i idealny jak Harry postanowił uciec z tego świata pozostawiając mnie samą. 
Wolał uciec, niż walczyć. 

[...] Gdy kołdra zsunęła się z jego ręki dojrzałam biały bandaż okalający jego nadgarstek. O Boże. Ten widok jakby wyzwolił ze mnie tą najwrażliwszą część. Nie mogłam już opanować swojego szlochania czy łez wydobywających się z moich oczu. 
- Co ty zrobiłeś Harry - wyszeptałam i ostrożnie odgarnęłam kilka loków z jego twarzy. Jego skóra była przeraźliwie zimna i pewnie gdyby nie pikanie jakiejś maszyny pomyślałabym, że... Że odszedł. - Miałeś być szczęśliwy. Miałeś o mnie zapomnieć - dodałam i spuściłam głowę patrząc na nasze dłonie. Jego palce były o wiele dłuższe od moich, ale mimo wszystko splot naszych dłoni wydawał się wprost idealny.
My wydawaliśmy się idealni choć wcale tak nie było.
- Zapomniałem. Na chwilę - podniosłam głowę i zobaczyłam jak Harry po woli otwiera oczy. Nie były już takie same. Ta zieleń, która mnie inspirowała wydawała się tak strasznie odległa.
- Jesteś głupi - powiedziałam i zacisnęłam powieki chcąc zatrzymać jakoś łzy. - Jesteś... Jak mogłeś to zrobić?! Jak mogłeś być taki egoistyczny?! Dlaczego... - pokręciłam głową i po prostu siedziałam przy nim. Czułam jego wzrok na sobie, ale mimo wszystko nie spojrzałam na niego.
Harry jako jedyny po mojej przeprowadzce nie chciał mnie zniszczyć. Przynajmniej tak myślałam, ale potem gdy dowiedziałam się o tym zakładzie straciłam cały szacunek do niego. I nawet teraz gdy tylko pomyślę o tym co zrobił czuję ten rozrywający ból w środku, czuję jak zatracam się w czymś nieodgadnionym.
Wydaję mi się, że już wtedy miałam świadomość, że moja uczucia do Harry'ego są silniejsze niż bym chciała. Wydaję mi się, że gdy Harry przyznał mi się do tego co zrobił, ja przyznałam się sama sobie, że jednak go kocham. I zapewne byłabym z nim. Pewnie wybaczyłabym mu to wszystko co zrobił i pozwoliłabym sobie zapomnieć, ale pojawił się Zayn.


- Lottie - wciągnęłam gwałtownie powietrze i zamrugałam kilka razy gdy głos Harry'ego przedarł się przez kurtynę niezbyt przyjemnych wspomnień. 
- Mówiłeś coś? - starałam się uśmiechnąć, ale sama wiedziałam, że nie wyszło mi to nawet w najmniejszym stopniu dlatego uważając na Jena podparłam się na rękach i usiadłam na skraju łóżka.
- Ej kochanie co jest? - Harry wstał, okrążył łóżko i ukucnął naprzeciwko mnie chwytając moje dłonie i uśmiechając się do mnie.
- Myślałam nad czymś - odpowiedziałam i westchnęłam po czym wyswobodziłam rękę z jego uścisku i przejechałam palcami po bliznach na jego nadgarstku. 
- Skarbie proszę cię...
- Zamknij się - przerwałam mu gwałtownie. - To moja wina prawda? To przeze mnie chciałeś się zabić.
- Nie wiem dlaczego chciałem to zrobić - spojrzałam na jego twarz, kolejny raz z rzędu zachwycając się jego cudownym wyglądem. 
- Kocham cię Harry - przejechałam palcem po jego wargach uśmiechając się lekko gdy jego oczy zamknęły się pod moim dotykiem. 
Nagle Harry wstał wprawiając mnie w wielkie zadziwienie. Z uwagą obserwowałam go jak zdenerwowany przeszukiwał kieszenie kurtki, która leżała na fotelu. Brunet zaczął coś szeptać pod nosem aż wreszcie na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech gdy najwyraźniej znalazł to czego szukał. Nawet nie zdążyłam zobaczyć co to takiego ponieważ Harry od razu schował ręce za plecami i bardzo po woli zaczął iść w moją stronę. 
- A więc... Chciałem to zrobić na naszej randce, ale jakoś nie było kiedy - nerwowy śmiech uleciał z jego ust. - Wiesz, że cię kocham. Bardzo, bardzo mocno, zresztą Jensena również. Może ci się wydawać, że to wszystko dzieje się tak szybko, ale po co czekać skoro oboje się kochamy - Harry stanął na przeciwko mnie, a potem uklęknął. - Wszyscy chcą ukraść mi dziewczynę... Ale narzeczonej mi chyba nie ukradną co nie? - Harry wyciągnął zza pleców czarne, aksamitne pudełko, które otworzył trzęsącymi się dłońmi. 
Moim oczom ukazał się mały, srebrny pierścionek, który był przyozdobiony trzema czarnymi kamieniami, które połyskiwały w słabym świetle lampy. -Wyjdź za mnie Charlotte.
 ----------------------------------------------------------------------
A więc... Takim o to sposobem kończymy opowiadanie. To był ostatni rozdział, który niestety wyszedł okropnie za co was PRZEPRASZAM i mam nadzieję, że Epilog wyjdzie lepiej i was zaskoczy. 
Wypadałoby wytłumaczyć dlaczego tak długo nie było rozdziału... 
A więc niezbyt wiem jak mam to wytłumaczyć. Po prostu nastał taki okres czasu gdzie mój tato znów musiał iść do szpitala, ja sama też prawdopodobnie niedługo tam wyląduje, a jeszcze mój były chłopak wraz ze swoją nową dziewczyną postanowili uprzykrzać mi życie. Serio ja nawet nie zauważyłam kiedy zleciał październik. 
A co do Julki to ona też ma strasznie poważne problemy w domu i naprawdę nie dziwię się, że sama nic nie napisała. 
To tyle. Niedługo Epilog i powiemy sobie cześć.
Kochamy was! 
Kamila♥
Irish Cat♥

9 komentarzy:

  1. o boziu . zrób to !
    Zgódź się !

    OdpowiedzUsuń
  2. Co Wy gadacie.??!
    Rozdział jest świetny.! MEGA <3

    Szkoda, że koniec.. bardzo lubiłam to opowiadanie :) xx

    Czekamy na epilog. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda,że to już koniec :( , czekam na ostatnią notke :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To opowiadanie jest jednym z najlepszych opowiadań jakie przeczytałam. Od czasu kiedy je skończyłam mój próg fajności opowiadań tak wzrósł że nie mogę sobie znaleźć niczego innego do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest świetny, tak się cieszę że ona jest z Harrym <3
    I błagam niech Epilog kończy się happy endem, mam po dziurki w nosie opowiadać w których przed ostatni rozdział jest szczęśliwy, wszyscy się kochają i jest pięknie, a w ostatnim główna bohaterka bądź bohater ginie i wszyscy płaczą. Proszę, chcę zapamiętać to opowiadanie jako piękne do samego końca :)

    Pozdrawiam, Rouse xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dalej wole Zayna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam niecierpliwie,dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczynki,no co z wami ? Czekamy na zakończenie,zżyłyśmy się z Lottie :D

    OdpowiedzUsuń