niedziela, 21 września 2014

Rozdział 49 +18

Szłam tuż za Harrym nie mówiąc ani słowa nie chcąc jeszcze bardziej go zdenerwować. Zdawałam sobie sprawę, że moje zachowanie na naszej wspólnej kolacji miało wiele do życzenia, ale po prostu nie mogłam znieść obecności dziewczyny, która najwyraźniej bardzo lubiła Harry'ego. To miał być nasz wieczór, a nie Harry'ego i całkiem obcej dla mnie dziewczyny. 
Mógł być na mnie zły ponieważ zachowałam się okropnie, ale mimo wszystko to ja byłam tak jakby poszkodowana. Obydwoje całkowicie mnie zignorowali, dlatego siedziałam przez cały wieczór w ciszy i mogłam tylko słuchać ich śmiechu. Randka- idealna. 
Harry otwarł drzwi od pokoju hotelowego, w którym mieliśmy spędzić dzisiejszą noc. Chłopaki zaplanowali wszystko. Idealna kolacja przy świecach, a potem noc w jednym z najlepszych hoteli. Niestety nie wszystko szło według ich planu.
Weszłam od razu za Harrym po czym zamknęłam drzwi i oparłam się o nie obserwując jak chłopak ściąga marynarkę i rzuca ją na ogromne dwuosobowe łóżko. Następnie zaczął odpinać guziki swojej koszuli, aż wreszcie ją z siebie ściągnął. 
- Jesteś na mnie zły? - postanowiłam wreszcie się odezwać i zacząć naszą rozmowę najgłupszym pytaniem, jakie mogłam w tej chwili zadać. 
- Domyśl się - odparł i otwarł drzwi do łazienki, gdzie zniknął pozostawiając mnie całkowicie samą. Westchnęłam zmęczona i podeszłam do łóżka podnosząc z niego koszulę Harry'ego i składając ją dokładnie. To samo zrobiłam z marynarką. 
Nie wiedząc co mam ze sobą zrobić wyciągnęłam telefon z torebki i wybrałam numer do Liam'a denerwując się z sekundy na sekundę coraz bardziej gdy cały czas słyszałam sygnały oznajmiający iż połączenie wciąż jest nawiązywane. 
- Lottie? Coś się stało? - tuż po odebraniu Liam zadał mi pytanie, które to ja miałam zadać.
- Właśnie chciałam zapytać o to samo. Długo nie odbierałeś, coś nie tak z Jenem? Mam wracać? - nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi od chłopaka ponieważ coś za mną trzasnęło dlatego odwróciłam się gwałtownie i zostałam przywitana przez wściekłego Harry'ego. 
- Ze mną nie chciałaś rozmawiać, a z kimś innym już chcesz? - Styles podszedł do mnie szybkim krokiem i wyrwał mi telefon z dłoni przerywając połączenie. 
- Co z tobą nie tak? - zapytałam podniesionym tonem głosu i spojrzałam w oczy Harry'ego całkowicie zdezorientowana jego dziwnym zachowaniem.
- Co ze mną jest nie tak?! - krzyknął sarkastycznie wymachując rekami. - To ty cały czas jesteś jakaś obrażona na cały świat! Nic ci nie pasuje!
Nie mogłam uwierzyć w jego słowa. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć, że to ona zaczęła, ale wyobrażałam sobie jak żałośnie to brzmi. Prowokowała mnie, nie wytrzymałam. Cały czas skupiała jego uwagę na sobie. Wredna małpa. Ale oczywiście Harry był tak w nią zapatrzony, że nie zauważył jej zachowania tylko moje. To boli. Cholernie boli.
- Mi nic nie pasuje? - odkrzyknęłam. - To ty mnie olewałeś przez całą tą pseudorandke!
Jego mina zrobiła się jeszcze bardziej złowroga.
- Czyli to teraz pseudorandka?! Powinnaś być wdzięczna, że cię w ogóle gdzieś zabrałem!
- Wolałabym zostać w domu niż spędzać czas z tobą i tą dziewczyną! - żadne z nas nie kontrolowało swoich słów i mimo tego, że ja raniłam jego, a on mnie - żadne z nas nie zamierzało przestać.
- To było trzeba zostać! Przynajmniej spędziłbym miły wieczór! - po jego słowach z moich ust wyrwał się tylko zduszony szloch i nic więcej. Żadne słowa, które miałyby go ugodzić niczym nóż prosto w serce. Nie potrafiłam mu odpowiedzieć bo prawdopodobnie miał rację.
Nie chciałam przy nim płakać, dlatego powstrzymując łzy ruszyłam w stronę łazienki, z której Harry przed chwilą wyszedł. Nie spojrzałam na niego, gdy go mijałam ani gdy zamykałam drzwi. Zdawałam sobie sprawę z tego, że wtedy przegrałabym ze swoim smutkiem i łzy potoczyłyby się po moich policzkach na widok jego wściekłej twarzy.
Oparłam się o drzwi i pozwoliłam aby moje ciało zjechało wzdłuż nich. Usiadłam na zimnych płytkach i zaczęłam płakać. Z bezsilności, żalu, smutku i złości. Wiedziałam, że ja również jestem winna zaistniałej przed chwilą sytuacji, ale nie mogłam wziąć całej winy na siebie. To Harry zaczął. To on mnie ignorował cały wieczór.
~Muzyka~
- Lottie otwórz drzwi - Harry zapukał kilka razy w drewnianą powierzchnię i miałam wrażenie, że oparł na niej głowę jakby nasłuchując jakiegokolwiek ruchu z mojej strony. - Przepraszam kochanie. Nie powinienem na ciebie krzyczeć - zacisnęłam mocno powieki gdy jego smutny ton głosu zaczął rozrywać moje serce.
- Zostaw mnie - powiedziałam dość cicho, ale i tak wiedziałam, że on usłyszał. Mogłam to wywnioskować po westchnięciu, które wydostało się z jego ust.
- Lottie proszę otwórz drzwi. Chcę z tobą porozmawiać - starałam się go zignorować, ale moje ciało jakby całkowicie odłączyło się od mojego umysłu ponieważ wstałam z podłogi i otwarłam drzwi. Tak po prostu się poddałam. - Przepraszam skarbie - zauważyłam nagłą zmianę w posturze Harry'ego, gdy dostrzegł łzy na moich policzkach jak i w oczach.
Nim zdążyłam się zorientować co się dzieje silne ramiona Harry'ego oplotły moje ciało i przyciągnęły mnie do jego rozgrzanej klatki piersiowej.
- Nie krzycz więcej na mnie - wydusiłam z siebie cicho szlochając. - Proszę - dodałam i spojrzałam na niego. Jego twarz była pogrążona w smutku, a oczy były wypełnione samym żalem i poczuciem winy.
- Nie będę - chłopak ucałował mnie w czubek głowy, a potem w policzek przez co lekko się uśmiechnęłam. - Obiecuję - dodał i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
Stanęłam na palcach aby oddać pocałunek, a Harry schylił się jeszcze bardziej ułatwiając sprawę. Tęskniłam za nim. Wiem, że to dziwne ponieważ widywałam go każdego dnia, ale dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo jak i Harry byliśmy pochłonięci sprawą z Zayn'em, z moim dzieckiem. Nie mieliśmy czasu dla siebie ponieważ cały czas poświęcaliśmy go komuś innemu.
- Brakowało mi tego - odparł Harry gdy odsunęliśmy się od siebie aby zaczerpnąć powietrza. Uśmiechnęłam się ponieważ miałam wrażenie, że nawet nasze myśli były takie same.
- Mi też - powiedziałam i przytuliłam się do niego starając się uspokoić moje rozszalałe serce. Tylko przy nim biło ono kilka razy szybciej powodując, że stawałam się przy nim lekko zdenerwowana i onieśmielona.
- Kocham cię - spojrzałam na jego twarz i znów go pocałowałam. To nie pierwszy raz gdy Harry wyznał mi miłość, i chociaż wiedziałam, że on oczekuje tego samego ode mnie nie potrafiłam mu tego powiedzieć. Jeszcze nie.
Chłopak podniósł mnie lekko do góry nie przerywając pocałunku, a ja instynktownie oplotłam go nogami w pasie aby nie spaść.
Nie wiem jakim cudem Harry zorientował się gdzie jest łóżko, ale już po chwili na nim leżałam, a Styles podparł się na rękach i zawisł nade mną bacznie obserwując moją twarz.
- Jesteś piękny - odezwałam się po kilku sekundach ciszy i wyciągnęłam rękę dotykając dłonią jego rozgrzanego policzka. Harry zamknął oczy i wtulił się w moją rękę delikatnie się uśmiechając. - Mój własny anioł - wyszeptałam i dopiero wtedy chłopak otwarł oczy i pozwolił ujrzeć mi tą głęboką zieleń, która skrywała wiele uczuć jak i sekretów.
- Moja własna anielica - odparł, nachylił się nade mną pocierając swoim nosem o mój przez co zachichotałam i skrzywiłam się lekko przez łaskotanie jego loków. Harry zaśmiał się z mojej miny, a potem umieścił swoją twarz w zagłębieniu pomiędzy moim ramieniem a szyją. Jego usta zassały moją wrażliwą skórę, a ja przymknęłam oczy czując ciarki, które rozeszły się po całym moim ciele niczym stado maleńkich mróweczek.
- Och - mój oddech lekko przyspieszył, a głowa wbiła się w poduszkę gdy język Harry'ego przejechał po świeżo zrobionej malince. Nie widziałam jego twarzy, ale byłam pewna, że uśmiecha się on całkowicie zadowolony z siebie.
- Pięknie pachniesz - usłyszałam jego cichy szept tuż przy moim uchu i przez jego ciepły oddech po moim ciele znów rozeszły się przyjemne dreszcze.
- D... Dziękuje - odpowiedziałam z trudem i z wielką ochotą pozwoliłam aby jego usta znów złączyły się z moimi w bardzo intymnym i namiętnym pocałunku.
Przeniosłam swoje ręce na kark Harry'ego, a on westchnął w moje usta błądząc jedną ręką wzdłuż mojego ciała. Poczułam jak jego zwinne palce podnoszą materiał mojej sukienki odsłaniając coraz to więcej mojej nogi. W tej chwili wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie chciałam więcej.
Brunet odsunął się ode mnie i chwycił mnie za rękę tym samym podnosząc mnie do pozycji siedzącej. Podczas gdy jego palce starały się odpiąć zamek z tyłu sukienki, ja przez cały czas wpatrywałam się w jego oczy zakochując się w nim z sekundy na sekundę coraz bardziej. 
Pozwoliłam mu całkowicie rozpiąć moją sukienkę, a potem delikatnie zsunąć ją z moich ramiona odsłaniając moje ramiona, potem klatkę piersiową i brzuch. Zaśmiałam się cicho gdy zauważyłam jak wzrok Harry'ego zatrzymuje się na moich piersiach. Przewidywalny.
Podniosłam swoją rękę i z lekkim wahaniem przyłożyłam ją w miejsce gdzie biło serce Harry'ego. Pod delikatną strukturą skóry wyczułam silne i szybkie bicia, które były przeznaczone dla mnie. Tylko i wyłącznie. Na moje usta wkradł się uśmiech gdy pod moimi palcami pojawiła się gęsia skórka spowodowana delikatnymi ruchami moich palców, w górę i w dół.
- Koniec tego - głos Harry'ego był wypełniony napięciem, które podnieciło mnie najbardziej. Z lekką pomocą chłopaka uniosłam biodra do góry, a on ściągnął moją sukienkę do końca pozostawiając mnie jedynie w samej bieliźnie.
Z uśmiechem na ustach zaczęłam odpinać guzik od jego spodni, a potem pocałowałam jego obojczyk i lekko przygryzłam jego skórę.
Dłonie Harry'ego naparły na moje ramiona zmuszając mnie abym z powrotem położyła się na łóżku. Sam skończył ściągać swoje spodnie dzięki czemu obydwoje zostaliśmy tylko i wyłącznie w bieliźnie. Jego wzrok błądził po moim ciele, a tuż za nim podążały jego spragnione mojego dotyku dłonie. Byłam prawie naga, ale nie czułam się jakoś skrępowana czy onieśmielona.
Harry umiejscowił się pomiędzy moimi nogami napierając swoim kroczem na moje przez co jęknęłam cicho. Usta chłopaka odnalazły moje wrażliwe miejsce tuż przy złączeniu się żuchwy z szyją przez co wciągnęłam głęboko powietrze i wypuściłam je postrzępionymi oddechami. Nie zdążyłam nawet zauważyć kiedy biodra Harry'ego zaczęły się poruszać przez rozpraszające pocałunki składane na moim ciele. Dopiero gdy mocniej przywarł swoim ciałem do mojego poczułam nagłą potrzebę zbliżenia się do niego jeszcze bardziej. Musiałam poczuć jego dłonie na całym swoim ciele i to było takie naglące i intensywne jakby właśnie od tej jednej czynności zależało całe moje życie.
- Harry - wyszeptałam cicho gdy jego dłoń zaczęła ciągnąć w dół gumkę od moich majtek. Nie chciałam aby przestawał i najwyraźniej ton mojego głosu to zdradził ponieważ jego ruchy stały się o wiele szybsze.
Gdy udało się mu pozbyć mnie dolnej części bielizny, jego noga rozszerzyła moje dzięki czemu jego sprawna dłoń dotknęła mojego najwrażliwszego miejsca. Jęknęłam płaczliwie gdy palce Harry'ego zaczęły zataczać malutkie kółeczka na mojej łechtaczce.
- Spokojnie kochanie - głos Harry'ego był przepełniony rozbawieniem z powodu mojej desperacji i potrzeby jego dotyku. Jemu mogło być wesoło, ale ja czułam się całkowicie zdesperowana i pozbyta jakiejkolwiek samokontroli.
Zamknęłam momentalnie oczy gdy jego palce przycisnęły się do wrażliwego miejsca wysyłając po moim ciele miliony dreszczy, a potem znów zaczął nimi poruszać tyle, że szybciej. O wiele.
Nie wiedząc zbytnio co mam zrobić ze swoimi rękoma zaczepiłam palcami o satynową pościel i westchnęłam gdy poczułam jak jeden z jego długich palców wsuwa się we mnie. Delikatnie, aczkolwiek głęboko.
- Boże Harry - powiedziałam gdy zaczął poruszać swoją ręką i całować moją szyję zostawiając po sobie kilka małych, ale bardzo widocznych znaczków. Chwyciłam jego ramię i po woli zaczęłam kierować się coraz niżej przejeżdżając palcami po wytatuowanym motylu na jego brzuchu, aż dotarłam do tasiemki ciemnych bokserek. Pociągnęłam materiał w dół odsłaniając Harry'ego całkowicie. Spojrzałam w dół i zaczerpnęłam głęboko powietrza po czym chwyciłam w rękę penisa bruneta i zaczęłam nią poruszać.
Harry jęknął tuż przy mojej szyi i przestał poruszać swoją ręką, po chwili wyciągając ze mnie palec. Nie wiedziałam co chce zrobić dopóki nie odsunął się ode mnie i nachylił się po swoje spodnie wyciągając z kieszeni portfel.
- Jak zawsze przygotowany - powiedział i wyciągnął srebrne opakowanie uśmiechając się do mnie zadziornie. Parsknęłam śmiechem rozbawiona jego zachowaniem jak i mimiką twarzy.
Podczas gdy on zakładał prezerwatywę ja lekko zażenowana spoglądałam na sufit i zaciskałam w dłoniach kołdrę.
- Zgasić światło? - usłyszałam jego ciche pytanie. Pokiwałam delikatnie głową nie będąc w stanie wypowiedzieć ani słowa. 
Gdy on wstał z łóżka ja wyciągnęłam rękę i włączyłam małą lampkę stojącą na szafce. W pokoju odrazu zrobiło się ciemniej, a łóżko zostało pogrążone w pomarańczowej poświcie tworząc dziwne cienie na moim prawie nagim ciele.
Nie spuszczałam wzroku z twarzy Harry'ego gdy znalazł się nade mną całując mnie w kącik ust wywołując u mnie uśmiech.
- Jesteś piękna Charlotte - powiedział i potarł swoim penisem o moje wejście. Zamknęłam oczy i zaledwie po kilku sekundach poczułam jak Harry napiera swoim ciałem na moje wchodząc we mnie po woli, aż do samego końca.
- O mój Boże - wyrwało mi się i chwyciłam mocno rękę Harry'ego. Fakt, że uprawiałam już seks z Zayn'em i urodziłam dziecko powinien jakoś przygotować mnie na to dziwne uczucie wypełnienia, ale wcale tak nie było. Czułam się lekko rozciągnięta, ale to było przyjemne.
- Wszystko dobrze? - otwarłam oczy i napotkałam pełen troski wzrok Harry'ego. - Mogę się poruszyć? - zapytał, a ja skinęłam głową i westchnęłam gdy jego biodra wykonały ruch w tył, a potem znów w przód.
Harry zamknął oczy przytłoczony przyjemnością jaka była wypisana na jego twarzy, ale nadal powoli poruszał biodrami.

Zayn

Patrzyłem na mojego syna z uśmiechem na ustach. Wyciągnąłem rękę w jego stronę i chwyciłem malutką piąstkę potrząsając delikatnie jego rączką. Jensen wpatrywał się we mnie takimi samymi oczami jakie mam ja. Był do mnie podobny pod kilkoma względami, ale to właśnie oczy przykuwały największą uwagę.
Byłem niemal pewien, że uśmiech natomiast odziedziczył po Lottie. Piękny, szczery i uroczy.
-  Zayn? - odwróciłem się i ujrzałem Louisa opierającego się o framugę drzwi. Spoglądał na mnie z lekkim uśmiechem, a po chwili ruszył w moją stronę.
- Zaraz będę jechał do siebie - powiedziałem i poprawiłem poduszkę Jensena tak aby przez przypadek chłopiec nie uderzył się główką w belki łóżeczka.
- Możesz zostać na noc. W ogóle możesz do nas wrócić - uśmiechnąłem się pod nosem słysząc słowa przyjaciela.
- Dzięki, ale Perrie została sama z Millie, a mała ostatnio daje nam w nocy popalić. Perrie prawie wcale nie śpi - wytłumaczyłem mu i wyprostowałem się.
- Ty i Perrie to tak na poważnie? - zapytał i włączył karuzelę zawieszoną tuż nad łóżeczkiem. Kolorowe samochodziki zaczęły się poruszać, a cicha melodyjka wypełniła cały pokój.
- Nie wiem. Chyba tak - odparłem i ruszyłem w stronę wyjścia. - Ach Louis sądzę, że będzie lepiej jeżeli ani Harry ani Lottie nie dowiedzą się o mojej obecności tutaj - dodałem i skinąłem do niego głową na pożegnanie.  

Lottie

Otwarłam oczy i dotknęłam dłonią policzka Harry'ego czując rozrywającą mnie od środka radość. Wszystkie smutki poszły w zapomnienie i nawet wizja okropnej randki zdążyła rozpłynąć się w odmętach radości.
- Co ty mi robisz kobieto - zaśmiałam się cicho na słowa Harry'ego i wściubiłam palec w miejsce gdzie znajdował się jego dołeczek.
- Myślałam, że śpisz - oznajmiłam i ziewnęłam cicho jeszcze mocniej przytulając się do ciepłego ciała mojego chłopaka.
- Nie jestem śpiący, czego nie można powiedzieć o tobie - ręka Harry'ego jeszcze mocniej przyciągnęła mnie do jego ciała jakby on sam bał się, że zaraz ucieknę.
- Ten dzień był strasznie długi - odparłam i zamknęłam oczy. - To był nasz pierwszy raz - dodałam po chwili ciszy sennym już głosem.
- Chciałbym być twoim pierwszym i ostatnim - Harry ucałował mnie w czubek głowy przez co stałam się jeszcze bardziej zmęczona.  Jakby to było możliwe.
- Jesteś moim ostatnim - powiedziałam ściszonym głosem.
- Ale nie pierwszym.
- Kocham cię Harry - wyszeptałam i pozwoliłam sobie odpłynąć w krainę snu.
------------------------------------------
Hej :) Rozdział długo oczekiwany (mamy nadzieję). Chyba was zaskoczyłyśmy co nie? A więc to był PRZED ostatni rozdział, został jeszcze 50 i EPILOG. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami na sam koniec ;_;  Nie ma co tu dużo gadać... Liczymy na wasze komentarze. Kochamy was!
Kamila♥
Irish Cat♥

10 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział! Nie wierze że przed ostatni! Piosenka bardzo pasująca! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Hohoho co tu się dzieje :D Rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW
    WOW
    WOW.!!!!!!

    Czekam na 50.! <3
    Super rozdział.! ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. wreszcie mu to powiedziała :D
    ciesze się że mimo wszystko zayn przyszedł do jena. jednak tjest jego biologicznym ojcem.
    świetny

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha nie mogę ścierpieć tego imienia..Jensen :/ tfu! xD
    Ale trochę szkoda mi Zayna :(
    I niewiem czemu,ale mam nadzieje,że okaże się,że ta Millie to nie jest jednak jego córka i że Zayn kopnie perrie w tyłek xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi też szkoda Zayna :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde..jakoś mnie tak razi,to,ze Zayn jest teraz z Perrie..ja bym wolała go z Lottie

    OdpowiedzUsuń
  8. Widze,że olałyście już bloga..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale, że nie olałyśmy. Rozdział jest w trakcie pisania, ale obydwie z Julką mamy teraz problemy rodzinne i to raczej oczywiste, że najpierw staramy się je rozwiązać lub jakoś się z nimi uporać.

      Usuń