niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 30

Uśmiechnęłam się życzliwie do starszego mężczyzny i odebrałam od niego wyliczone pieniądze wkładając je do kasy. Westchnęłam i odwróciłam się tyłem przecierając oczy dłonią. Byłam wykończona i jedyne o czym marzyłam to powrót do domu i pójście spać.
Moja wczorajsza rozmowa z Zayn'em przeciągnęła się do pierwszej w nocy, a potem jeszcze długo nie mogłam zasnąć i mam wrażenie, że gdy wreszcie udało mi się to zrobić, budzik zaczął dzwonić. To było irytujące.
Cóż wracając do mojej rozmowy z Malikiem. Doszliśmy do ogólnego porozumienia w sprawie Perrie i jej ciąży. Oczywiście powiedziałam mu o tym co powiedziała mi moja mama, na co lekko się zdenerwował, ale szybko go zapewniłam, że nie mam zamiaru od niego odchodzić. No chyba, że on tego będzie chciał.
Razem postanowiliśmy, że poczekamy aż Perrie urodzi i wtedy poprosimy ją o zrobienie testów na ojcostwo, a jeżeli się na to nie zgodzi wystąpimy z tym wnioskiem do sądu. Zdziwiło mnie trochę zachowanie Zayn'a, ponieważ był taki pewny siebie. Nie zawahał się ani przez chwilę gdy mówił mi co chce zrobić. Pokazał mi wczoraj, że na prawdę mnie kocha.

Harry.

Leżałem z rękoma za głową i po prostu myślałem. Myślałem o jej pięknych oczach, włosach, sylwetce, ustach, zachowaniu. Myślałem o niej całej. Była cudowna. Taka... Taka inna. Chciałem ją. Nie ja jej wręcz potrzebowałem jak tonący powietrza. Potrzebowałem jej dotyku, słów, śmiechu. To było coś co dawało mi siłę do wstania i zmierzenia się z kolejnym okropnym dniem.
A gdy ich wczoraj zobaczyłem? Myślałem, że się rozpłaczę. On ją dotykał, bo mógł. Całował bo była jego. A ja? Ja po prostu mogłem siedzieć tam jak głupi i wyobrażać sobie jak by to wszystko wyglądało gdybym nie był aż takim wielkim chujem.
Oczywistym był fakt, że on o wszystkim wie. Te jego wkurwione spojrzenia rzucane w moją stronę, zaciskanie pięści w moim towarzystwie. To mówiło samo za siebie. Chciałem z nim porozmawiać, wytłumaczyć, nakłamać, ale gdy byłem już blisko niego tchórzyłem. Bałem się, że moje słowa, przyznanie się przed nim samym zniszczy mnie doszczętnie. To było trudne pod każdym znaczeniem.
Chciałem walczyć, ale chciałem się również poddać. Chciałem być z nią, ale chciałem aby była z nim. Nie rozumiałem samego siebie i na prawdę mnie to denerwowało. Denerwowały mnie również te wszystkie nieprzespane noce, lub budzenie się ze snu z odgłosem jej płaczu w mojej głowie. Płakała przeze mnie tak wiele razy, że to było aż okrutne. Ja byłam okrutny. Powinienem zniknąć. Powinienem usunąć się w cień, dać im żyć w spokoju. Powinienem po prostu odejść. W każdym znaczeniu tego słowa.

Lottie.

Moje przemyślenia przerwał mały dzwonek oznaczający obecność kolejnego klienta. Jęknęłam przeciągle- byłam już zmęczona. Spojrzałam kątem oka na drzwi i chciałam odwrócić wzrok, ale znajdowała się tam Perrie z rodzicami. Miałam ochotę rzucić się w kierunku schowka, ale nie zdążyłam, bo moja matka spostrzegła mnie i pomachała do mnie. Chciałam się uśmiechnąć, lecz wyszedł mi jakiś grymas. Pers skrzywiła się, ale również pomachała i zaczęła się kierować z rodzicami w moją stronę. Co oni tu robią? Nie cieszyłam się, że tu są, bo to oznaczało kolejne rozmowy. Nie chciałam z nimi dyskutować na temat tego, że Zayn nie jest dla mnie, że Perrie jest w ciąży. Ughh... Jak to okropnie brzmi. Miejmy nadzieję, że to nie prawda, albo to nie będzie dziecko MOJEGO CHŁOPAKA. Na prawdę ciężko się z tą myślą.
Rodzice sądzą, że to Zayn powinien być z Perrie, bo go teraz potrzebuje. A ja? Co ze mną i z moimi uczuciami? Ja się nie liczę?
Matka przytuliła mnie i powitała. W jej ślady poszedł tata i moja kuzynka lecz ta ostatnia zrobiła to z ogromną nie chęcią. Z resztą ja tak samo.
- To jak praca? - zapytała jakby nigdy nic moja mama. Teraz cię to interesuje?
- Dobrze - mruknęłam w odpowiedzi i zmusiłam się do uśmiechu. Nadal szło mi to opornie. Perrie wydawała się w ogóle nie zainteresowana moją osobą. Nie cieszyła się z tego, że tu jest. Taa... Bo ja bardzo. Czujecie ten sarkazm? Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, nawet tata się dołączył. Czasem się zaśmialiśmy.
- Umm.. wiecie co? Ja w sumie już kończę i...
- Ohh.. rozumiem. Nic tu po nas - przerwała mi mama chyba czytając mi w myślach. Nie wiedziałam, że tak łatwo się nabiorą. Pożegnałam się z nimi i udawałam, że idę się przebrać. Gdy wyszli wróciłam na stanowisko i czekałam na kolejnych klientów. Usiadłam sobie przy barku i czekałam. Zaczęłam sunąć palcem po blacie. Okropnie mi się nudziło.
Ktoś nagle zasłonił mi oczy. Wzdrygnęłam się, ale poczułam znajome perfumy. Niby każdy mógł mieć takie, ale ja wiedziałam kto to. Uśmiechnęłam się i nałożyłam swoje dłonie na dłonie Zayn'a, które w porównaniu z moimi były naprawdę ogromne. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jego piękne czekoladowe oczy. Potem dopiero zauważyłam jak podnosi jakąś torbę.
- Obiad? - uśmiechnął się. W tym samym momencie mój brzuch zaburczał, i zdałam sobie sprawę, że jestem głodna. Oblizałam usta i pokiwałam głową, na co Zayn się zaśmiał. Wspominałam, że ma słodki uśmiech? Otworzyłam opakowanie i przywitał mnie zapach hamburgera. Uwielbiam je. Zaczęłam łakomie brać kolejne kawałki popijając colą. Chłopak patrzył się jak jem. Przysunęłam w jego stronę frytki, które również znalazły się w torbie.
Uśmiechnął się w podziękowaniu i również zaczął się zajadać. Wypił do końca chłodną colę i wyrzuciliśmy wszystko do kosza. Ustaliliśmy razem, że wrócimy już do domu. Po tym jak przebrałam się krzyknęłam koleżance na odchodne o końcu pracy z powodu moje fatalnego stanu zdrowia i wyszłam razem z Zayn'em. Chłodne powietrze sprawiło, że zadrżałam, ale silne ramie chłopaka oplotło mnie w pasie i zrobiło mi się cieplej.
Pod domem roiło się od fanek. Zayn zaparkował samochód po czym wysiedliśmy. Zayn przepychał się między fankami trzymając mnie za rękę. Starałam się nie skupiać na wyzwiskach rzucanych w moją stronę. Niby stałam się silniejsza, ale nadal bolało. Samotna łza spłynęła po policzku. Szybkim ruchem ją otarłam i zamknęłam drzwi za nami.
- Nie przejmuj się - powiedział Zayn obejmując mnie w pasie.
- Nie przejmuję się - rzekłam stanowczo udając silną, którą tak pragnęłam być.
- Mnie nie oszukasz Lottie - szepnął ocierając następne łzy. Pocałował mnie w usta powoli i z pasją. Wiedziałam, że chciał w ten sposób pokazać swoje wsparcie, którego tak bardzo teraz potrzebowałam. I za to go kochałam.
Chłopak zaczął się cofać ciągnąc mnie za sobą. Pocałunki stały się zachłanniejsze.
- Ej chwila. A Adam? - odsunęłam go od siebie i oblizałam usta. Uwielbiam się z nim całować, ale nie mam ochoty znów się zarumienić, gdy Adam przyłapie nas na wymienianiu zarazków. 
- Musiał pojechać do mamy. Dlatego przyjechałem po ciebie sam - mruknął i pocałował mnie w policzek chwytając za rękę i ciągnąć mnie na górę.
Wiedziałam do czego to wszystko zmierza i z jednej strony byłam szczęśliwa z tego powodu, ale z drugiej cholernie się bałam.
Zayn zamknął za nami drzwi od pokoju, a ja w tym czasie usiadłam zestresowana na łóżku i zaczęłam bawić się swoimi palcami.
- Nakarmiłeś Luckiego? - zapytałam gdy Zayn miał mnie pocałować. Brunet jęknął zirytowany, ale posłusznie wyszedł z pokoju.
Odetchnęłam z ulgą i dałam sobie mentalnego liścia. Musiałam się ogarnąć. I to szybko. Gdy chciałam wstać i otworzyć okno telefon Zayn'a, który leżał tuż obok mnie na łóżku zaczął wibrować. Spojrzałam na niego i jęknęłam gdy zobaczył kto dzwoni i jakie zdjęcie jest przypisane do tego kontaktu. Zdjęcie, które zrobiłam ja. Wtedy Zayn i Perrie byli szczęśliwą parą, która uwielbiała wymieniać między sobą ukradkowe spojrzenia.
- Zrobione - do pokoju wrócił Zayn i usiadł obok mnie. Spuściłam głowę na dół i zagryzłam dolną wargę. Odetchnęłam po chwili i spojrzałam na chłopaka.
- Perrie dzwoniła - odezwałam się cicho i obserwowałam jego reakcję. Zayn przewrócił oczami i jęknął cicho.
- Co chciała? - zapytał i wziął swój telefon do ręki odblokowując go. Gdy ujrzał zdjęcie jakie było wyświetlone spojrzał na mnie i widziałam jak walczy sam ze sobą. Nie wiedział czy ma coś powiedzieć, czy nie.
- Nie wiem. Nie odebrałam - odparła i odchrząknęłam. Między nami zapadła niezręczna cisza,  miałam wielką ochotę stąd uciec.
- Kochanie spójrz na mnie - powiedział i położył rękę na moim udzie lekko je ściskając. Przełknęłam zdenerwowana ślinę i przeniosłam na niego wzrok. - Ona nic dla mnie nie znaczy, rozumiesz? - po chwili wahania pokiwałam głową i wysiliłam się na lekki uśmiech.
- Rozumiem - powiedziałam jeszcze na poparcie swoich słów. Zayn dotknął ręką mojego policzka delikatnie zahaczając palcem o moją wargę.
- Dobrze. W takim razie mnie pocałuj - powiedział i uśmiechnął się lekko.
Pokiwałam głową i przeniosłam wzrok na jego usta, które kusiły mnie z dnia na dzień coraz bardziej. Delikatnie pochyliłam się w jego stronę, a on sprawnym ruchem chwycił mnie dwoma dłońmi w talii i posadził sobie na kolanach. Pisnęłam zaskoczona szybkością jego działań.
Oparłam swoje czoło o jego i dotknęłam dłonią policzka nie mogąc uwierzyć, że to wszystko należy do mnie. On należy do mnie. Bardzo po woli docisnęłam swoje wargi do jego ust i językiem przejechałam po jego dolnej wardze przez co jęknął mi w usta i zacieśnił swój uścisk wokół mnie. Uniosłam się lekko, przez co on musiał odchylić swoją głowę do tyłu. Wtedy ja nacisnęłam mocniej na jego ramiona zmuszając go tym samym do położenia się na łóżku. Nie miałam pojęcia skąd u mnie taki nagły przypływ odwagi, ale chciałam z niego korzystać póki mogłam.
Wsunęłam swoją dłoń pod jego koszulkę dotykając twardych mięśni brzucha. Chciałam znaleźć jakąś wygodniejszą pozycję i niechcący nacisnęłam kolanem na jego krocze, a Zayn jęknął i przeturlał nas na łóżku, tak, że teraz to ona nade mną górował. Odsunął się ode mnie i podpierając się na rękach spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Pokręcił głową z uśmiechem i znów znalazł się blisko mojej twarzy, ale gdy myślałam, że mnie pocałuję, on złożył pocałunek w miejscu gdzie szczęka styka się z szyją. Westchnęłam cicho pod napływem dreszczy i czegoś jeszcze, czego w życiu nie czułam. Potem jego usta znalazły się na mojej szyi, którą obdarowywał drobnymi pocałunkami, a gdy przekręciłam głowę w bok Zayn zachłannie wpił się w odsłoniętą i napiętą szyję. Zassał skórę i lekko przygryzł po czym odsunął się i dmuchnął w to miejsce. Jęknęłam zszokowana gdy pulsowanie na szyi stało się jeszcze bardziej wyraziste. Zrobił mi malinkę.
Chciałam coś powiedzieć, ale Malik skutecznie mnie zamknął znów całując moje usta, tyle, że tym razem ten pocałunek był bardziej zachłanny. Niemalże desperacki.
Poczułam jak Zayn podnosi moją koszulkę do góry i na zaledwie kilka sekund odsunął się ode mnie aby ściągnąć nie potrzebą rzecz. Zarumieniłam się gdy zobaczyłam jego pożądliwe spojrzenie na swoim ciele. Chciałam się jakoś zakryć rękoma, ale on uprzedził mój ruch i chwycił moje ręce za nadgarstki umieszczając je nad moją głową.
- Jesteś za piękna aby się zakrywać - powiedział cicho i pocałował odstającą kość obojczyka. Jęknęłam gdy poczułam jego oddech na okrytych jedynie stanikiem piersiach.
- Zayn... - jęknęłam jeszcze głośniej gdy chłopak znów zaczął obdarowywać moją szyję pocałunkami. - Ja nie mogę... - powiedziałam i wtedy on odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy.
- Nie będziemy się kochać Lottie. Chcę sprawić przyjemność tylko tobie. Dzisiaj ty jesteś gwiazdą - wyszeptał i mimo wszystko na moich ustach pojawił się lekki uśmiech. Nie chciał mnie do czegoś zmuszać. Czekał wraz ze mną.
- Pocałujesz mnie wreszcie? - zapytałam lekko drżącym głosem. Malik zachichotał i znów połączył nasze usta w jedność.
Nie protestowałam gdy jego dłonie zaczęły zmagać się z guzikiem moich jeansów. Zayn nie odrywał ust od mojego ciała nawet gdy zaczął ściągać moje spodnie. Cały czas całował mój brzuch, a potem uda jak i łydki. Wreszcie gdy ściągnął moje spodnie, ściągnął mi również skarpetki i po woli całując drugą nogę piął się do góry. Zamknęłam oczy gdy rozsunął moje nogi szerzej aby położyć się między nimi. Czułam, że Zayn wpatruję się we mnie, ale mimo tego nie otwarłam oczu. Wolałam nie widzieć jego pięknych brązowych oczu. Wolałam się nie rumienić, a gdybym na niego spojrzała na pewno zrobiłabym się cała czerwona.
Brunet wsunął obie ręce pod moje plecy i tylko kilka sekund zajęło mu odpięcie mojego stanika. Przełknęłam zdenerwowana ślinę, gdy zaczął po woli zsuwać ramiączka z moich rąk.
- Spójrz na mnie skarbie. Nie masz czego się wstydzić - wyszeptał tuż przy moim uchu, a ja po woli otwarłam oczy i ujrzałam tą cudowną brązową toń, jego oczu. Zayn ściągnął do końca mój stanik i odrzucił go gdzieś za siebie cały czas wpatrując się w moje oczy.
Jego głowa zaczęła zniżać się aż wreszcie jego usta wylądowały na mojej lewej piersi. Wypuściłam głośno powietrze, gdy poczułam zniewalające uczucie rozchodzące się po całym moim ciele gdy jego język trącił mój sutek.
Gdy jego usta pieściły moje piersi, on zaczął zsuwać moją bieliznę z nóg. Wydaję mi się, że sprawiając mi przyjemność, tu na górze, chciał odwrócić moją uwagę od tego co będzie robił z moją ostatnią częścią garderoby.
Wczepiłam palce w jego ciemne włosy gdy jego usta znalazły się na moim brzuchu. Zamknęłam oczy i przytrzymałam go chwilę w miejscu, aż wreszcie puściłam go odpychając wszystkie myśli. Słyszałam jak na zmianę nasze telefony wibrują, ale żadne z nas nie chciało przerwać tej chwili. Teraz byliśmy tylko my i miałam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej.
Brunet odsunął ręką moją nogę i dmuchnął powietrzem w moją kobiecość, a ja zacisnęłam mocno powieki. Zayn jest pierwszym chłopakiem, który widzi mnie nago. W ogóle jest pierwszy chłopakiem, który dotyka mnie w takich miejscach.
Poczułam delikatne muśnięcie jego języka na mojej łechtaczce przez co miałam ochotę ścisnąć nogi, ale on mi w tym przeszkadzał. Moja klatka piersiowa zaczęła unosić się i opadać w szybkim tempie gdy Zayn znów postanowił zaatakować mój najczulszy punkt. Zacisnęłam palce na pościeli nie mając pojęcia gdzie mam podziać swoje ręce.
- Odpręż się - powiedział Zayn i pocałował moje udo, aby po chwili znów wywołać u mnie stado dreszczy. Jego język tak sprawnie manewrował po mojej kobiecości, że wreszcie odpuściłam sobie ukrywanie swoich odczuć i jęknęłam głośno.
Nie wiedziałam co Malik planuję zrobić więc cicho pisnęłam gdy poczułam jak jeden z jego palców po woli się we mnie wsuwa dając mi jeszcze więcej rozkoszy. Nogi zaczęły mi się dziwnie trząść, a nieodgadnione uczucie ciepła budowało się w podbrzuszu. Zayn najwyraźniej musiał zauważyć, że jestem na skraju wytrzymałości dlatego podciągnął się w moją stronę cały czas wsuwając i wysuwając swojego palca z mojego wnętrza.
- Zayn - wyjąkałam gdy jego usta znów zagarnęły mój sterczący sutek. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Byłam taka odprężona chociaż moje wszystkie mięśnie były napięte do granic możliwości.
- Nie bój się Lottie - wyszeptał gdy zauważył jak bardzo skołowana jestem. - Po prostu to poczuj, skarbie. Po prostu poczuj - słowa Zayn'a podziałały na mnie uspokajająco i podniecająco za razem. Znów odepchnęłam wszystkie myśli i obawy i zrobiłam tak jak kazał.
Po prostu to poczułam. Ogarniające uczucie drżenia, ciepło, dreszcze, przyjemność, radość. Czułam jakbym zaraz miała wybuchnąć, a usta Zayn'a na moim ciele dodatkowo mnie pobudzały. Wreszcie moja klatka piersiowa uniosła się do góry, a plecy wygięły w łuk.
Poczułam.
***
Od jakiś trzydziestu minut leżałam z Zayn'em u nas w sypialni. Ja byłam przykryta kołdrą, a on leżał obok cały czas bawiąc się moimi rozpuszczonymi włosami. W spokoju słuchałam jego miarowego bicia serca i bardzo szybko doszłam do wniosku, że to najpiękniejszy odgłos jaki kiedykolwiek słyszałam.
- Dobrze się czujesz Lottie? - zapytał. Uniosłam głowę i spojrzałam na niego z uśmiechem. Ten chłopak wpatrujący się we mnie z miłością był całym moim życiem.
- Idealnie - powiedziałam i chciałam go pocałować gdy do moich uszu doszedł odgłos szybkich kroków na schodach. Spojrzałam zdziwiona na chłopaka, a on zmarszczył czoło.
Po chwili do pokoju wpadł zdyszany Louis wraz z Adamem. Naciągnęłam na siebie jeszcze bardziej kołdrę rumieniąc się. Byłam całkiem naga.
- Czy wy kurwa telefony pogubiliście?! - krzyknął Louis. Chyba chciał coś jeszcze dodać, ale zauważył moje porozrzucane po podłodze rzeczy.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Zayn i wstał z łóżka pilnując aby czasem nie pociągnąć kołdry, który okrywała moje nagie ciało.
- Pięknie wy się tutaj pieprzyliście gdy Harry chciał się zabić! - warknął Lou i spojrzał na mnie. Moje serce stanęło na moment aby po chwili zacząć bić w przerażająco szybkim tempie.
---------------------------------------------

----------------------------------------------------------------------------------
hej :) Na wstępie przepraszam wszystkie Harry Team. Cóż rozdział jest dość fajny przynajmniej ja tak sądzę lol. Emm narobiłam tutaj tyle błędów, że masakra. Pewnie nie wyłapałam wszystkich więc sorry. Nawet nie macie pojęcia jak się rumieniła gdy pisałam tą część z Zottie. Jezu. PRZEPRASZAM ANONIMA, KTÓRY NAPISAŁ ABYŚMY NIE PRZEKLINAŁY W ROZDZIALE, ALE INACZEJ SIĘ NIE DA.  No to chyba tyle :D I sorry, ale musiałam namieszać. Tak, tak końcówka znów moja. Hahahah.
Kamila♥

Heejoo, a więc. NSAWJKDBKASFBHBFHKJABFKHWAFBKJ *-* A Teraz wszyscy kłaniamy się Kamilii za napisanie świetnej scenki +18 ♥.♥ *kłania się* Oczywiście Kami by nie wytrzymała jakby nie zepsuła czegoś -.-' A było tak pięknie. Nie zdziwcie się jak następny rozdział napisze w szpitalu, bo ja już o to zadbam, żeby się tam znalazła! Ja wcale jej nie grożę... ja tylko obiecuję C; Do następnego kotki ♥.♥
Irish Cat♥ 
DACIE RADĘ DOBIĆ DO PONAD 20 KOMENTARZY?

20 komentarzy:

  1. Po pierwsze oni się nie piepezyli ja pierdole Louis przecież Zayn był ubrany -.- On jej tylko z palca strzelał! Xd




    ZAYN KURWA TEAM! !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdział jest...jest...ZAJEBISTY!!!! wgl nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, a w dodatku ta końcówka O.o już się nie mogę doczekać kolejnego!!! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. HARRY TEAM!!!
    A teraz tak pieknie Lottie pojedzie do szpitala do HARR'EGO :D

    Fajny rozdział girls ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zayn Team *.* Kocham Cię Kamila <3 Znów namieszałaś ale nie zabiję cię,hyhy :D Za tą scenkę pozostawię cię przy życiu :) Takie Zottie feelings mam teraz :D Czekam na kolejny :*
    +
    Zapraszam do zgłoszenia bloga do Katalogu Opowiadań O Celebrytach :)
    http://katalog-opowiadan-o-celebrytach.blogspot.com/
    Przepraszam bardzo za spam,mam nadzieję,że mi wybaczycie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zayn team ! :D Harry mnie już denerwuje z tymi samobójczymi myślami xD ale i tak kocham to opowiadanie ^^ do następnego ! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet sobie nie zdajecie sprawy z tego jak bardzo Harry zaczyna mnie wkurwiać w tym opowiadaniu. Już jest tak pięknie a tu sobie nagle Harry postanawia popełnić samobójstwo i jeszcze Louis za wszystko obwinia Lottie jak by to była jej wina że Styles się w niej zakochał. Niech się kurwa nie dziwi że woli być z Zaynem który jest wobec niej szczery i lojalny a nie kurwa jakieś pieprzone zakłady sobie z przyjacielem robi i myśli że ona mu wszystko wybaczy i będą żyć długo i szczęśliwie. Mam nadzieję że mimo tych wszystkich incydentów Harrego Lottie nadal będzie z Zaynem bo oni są słodcy. Harry powinien się zająć Perrie bo oboje są siebie warci.
    Trochę mnie poniosło, sorry xD
    Życzę weny (korzystnej dla Lottie i Zayna oczywiście :D )
    / Lulu

    OdpowiedzUsuń
  7. Zayn Team !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. o nie wierze Harry!!!!!!!!!!!! jejka co on wyrabia!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Harry!:( Super rozdział <3

    http://lovemealwaysbaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę Harry jest wkurwiający w tym opowiadaniu .O Lottie jest z Zaynem to ja kurwa skocze z klifu -.-
    Nie obrazcie się ale tu mi się kojarzy centralnie z babą ;___; Mazgai się co chwilę'Oh Lottie wróć' idź przez życie popierdoleńcu xD
    I tak go kocham ale mnie wkurwia nanana!
    Ułożyłam wiersz ns melodii'Nakurwiam wegorza nanaAna'



    Stop! Teraz Zayn! Patrzcie Harry, Perrie On wyjmuje banana nanana, Lottie go wpierdala XD Nakurwiam w komentarzach nanana xD
    Jestem nienormalna i przepraszam za to co ti piszę xDD
    Ale mam ferie i mi się nudzi ;'(
    KOCHAM TO OPOWIADANIE!



    ZAYN TEAM
    ZAYN TEAM

    Zayn team!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahah odkąd przeczytałam twój komentarz, mordka mi się szczerzy do monitora! Haha! Wiersza genialny! XD Też coś wymyśliłam!
      STOP! TERAZ ZOTTIE, PATRZCIE ŚWINIE, LEPSZA PARA, SCENA W ŁÓŻKU ZALICZANA, SHIPPUJE ZAYANA NA NA NA NA NA NA ♥ Kiedy z Kami na gg gadałyśmy :D xD Hahahahahaha XDD

      Usuń
    2. Ty napisałaś o wiele wiele lepszy!
      Nie mogę Przestać się śmiać a rodzice patrzą się jak na jakiegos popierdoleńca i chcą zobaczyć co czytam na telefonie xD
      Mają racje bo do normalnych nie należę xD
      Haha xD

      Usuń
  11. Uhuhu tu się gorąco zrobiło :3
    Pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu waszego rozdziału było szukanie komentarzy Olciiiiiii i chociaż przeczytałam je jakiś czas temu, to nadal nie mogę przestać się śmiać ;p Uwielbiam tą dziewczynę :D
    Co do rozdziału to naprawdę dobry, mam nadzieję, że będzie 20 komów, bo ja chcę nexta! ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie 20 komentarzy musi być ;( A 10 nie może xD?
      O lol xD Jak można mnie uwielbiać? Hahaha xD Jestem po prostu nienormalna się z tym nie kryje xD
      Zayn ja też tak chcę, chodź do mnie proszę :D
      Szczesciara z Lottie xD

      Usuń
  12. harry rozpierdole ci łeb o beton ! Jesteś idiotą ! Jakie akcje u la la !

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na next !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piszcie! Musimy dobić do ponad 20 komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nowa piosenka!
    Stop! Teraz Zottie, patrzcie suki Zayn -król palcowki ręka wchodzi w Lottie jak pojebana .
    Nakurwia jej z palca nananana!
    Hahaha jestem nienormalna!

    OdpowiedzUsuń
  16. Boski <3 *___*
    Zapraszam do mnie: http://i-am-afraid-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń