niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 29

Leżałam wtulona w ciało Zayn'a i czułam się szczęśliwa jak i bezpieczna. W tej chwili w mojej głowie nie było miejsca na problemy. Nie myślałam o Perrie i jej ciąży, o rodzicach będących u mojej kuzynki, o tym, że powinnam zostawić Zayn'a. W ogóle nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym go zostawić. Kocham go- tego jestem pewna, i nie wyobrażam sobie dnia bez niego.
- O czym myślisz? - Zayn zaczął zawijać końcówki moich włosów na palce, a drugą ręką bawił się moimi palcami.
- O tym, że powinnam schudnąć - odpowiedziałam cicho i westchnęłam. Przyjemnie było tak poleżeć z nim w jednym łóżku ignorując cały świat.
- Nie powinnaś. Wręcz przeciwnie, a teraz powiedz prawdę. O czym tak umiejętnie rozmyślasz? - podniosłam głowę z jego klatki piersiowej i usiadłam wyprostowana na łóżku.
- Myślałam o tym jak bardzo jestem z tobą szczęśliwa i o tym, że nie wyobrażam sobie dnia bez ciebie - odparłam i poczułam jak znane mi ciepło wspina się po mojej szyi, aby zaledwie po kilku sekundach na moich policzkach wykwitnęły dwa dorodne rumieńce.
-Też jestem z tobą szczęśliwy, ale wydaję mi się, że co do tego jednego dnia mam inne zdanie - brunet usiadł obok mnie, a ja spojrzałam na niego zdziwiona. A co myślałaś głupia. Przecież to Zayn Malik. Może mieć każdą. 
- Ja... Ja myślałam, że no wiesz... Kochasz mnie i zawsze chcesz być przy mnie - wyszeptałam cicho. Nagle całe moje szczęście wyparowało. Ale właściwie to mogłam się tego spodziewać. Niby dlaczego ktoś taki jak Zayn chciałby się umawiać z byle jaką dziewczyną, która marzy o swoim księciu z bajki.
Brunet widząc moją smutną minę chwycił moją twarz w swoje dłonie i potarł moje czerwone policzki palcami.
- Lottie ja nie wyobrażam sobie godziny bez ciebie, gdy pomyślę, że ty musisz iść do pracy, a ja do studia to mam ochotę zamknąć się z tobą w szafie i już stamtąd nie wychodzić - Zayn pocałował mnie w czoło, a potem przytulił do siebie.
Odetchnęłam z ulgą. Jestem naiwna. Jak mogłam zwątpić w jego uczucia?! Przecież tak długo się o mnie starał, chciał abym z nim była. Tyle razy powiedział, że mnie kocha, a ja zwątpiłam w jego uczucia w zaledwie kilka sekund.
- Właśnie przypomniałeś mi, że za chwilę zadzwoni budzik i będę musiała wstać - jęknęłam cicho i mocniej oplotłam rękoma ciało bruneta.
- Cóż ja też długo nie poleżę - odsunęłam się od niego i poprawiłam jego roztrzepane od snu włosy. - Jak skończysz to przyjedziesz do mnie? Wydaję mi się, że co najmniej do dwudziestej będziemy zajęci.
- Pewnie. Czemu nie - chciałam wstać i zacząć się szykować, ale Zayn chwycił mnie za ręce i pociągnął przez co wylądowałam na jego ciele.
- A ty gdzie? Budzik jeszcze nie dzwonił. - powiedział z uśmiechem po czym mocno mnie trzymając przekręcił się przez co teraz ja leżałam na dole.
Dotknęłam dłonią jego policzka ciesząc się tą bliskością. Zayn był niesamowity. Był cudownym człowiekiem. Potrafił mnie zasmucić w ciągu sekundy i rozweselić równie szybko.
I jeszcze jego wygląd... On nie był śliczny, słodki czy uroczy. Zayn był piękny.
- Pocałujesz mnie wreszcie? - zapytałam cicho i oblizałam wargi. Uśmiech na twarzy Zayn'a powiększył się i już po chwili poczułam lekki nacisk jego warg. Był taki delikatny, czuły. Za każdym razem nasze pocałunki się różniły i to było niesamowite.
Naszą sielankę polegającą na wymianie sztucznej odporności przerwał mój budzik. Jęknęłam niezadowolona, ale jednak odsunęłam od siebie chłopaka.
- Nie masz ochoty zadzwonić do swojego szefa i powiedzieć, że jesteś chora? - zapytał brunet, gdy zszedł ze mnie abym mogła wyłączyć to irytujące urządzenie.
- Mam, ale muszę iść do pracy. - odpowiedziałam i wstałam z łóżka.
- Na pewno? - zapytał ponownie z miną zbitego pieska.
- Nie nabiorę się na to Zayn. - zaśmiałam się i ruszyłam w stronę szafy. Wyciągnęłam jakąś koszulkę i miętowy sweter. Znalazłam również wygodne, czarne rurki. Oczywiście w moich rękach znalazła też się bielizna. Szybkim krokiem ruszyłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i znalazłam się w pomieszczeniu. Ciuchy luzem położyłam na koszu i rozebrałam się zrzucając poprzednie na podłogę. Poczułam chłód i szybko wskoczyłam pod prysznic. Wzdrygnęłam się pod wpływem letniej wody wydobywającej się z pod biczu. Zmieniłam wodę na cieplejszą i sięgnęłam po płyn. Namydliłam ciało i spłukałam je. Po wyłączeniu prysznica wyszłam z niego otulając się puchatym ręcznikiem, który był niesamowicie miękki. Wytarłam się nim i po chwili byłam już sucha. Nałożyłam na siebie po kolei rzeczy  i resztę włożyłam do kosza na brudy. Nałożyłam pastę na szczoteczkę i kulistymi ruchami umyłam zęby. Wyplułam ją z buzi i przepłukałam wodą. Przemyłam twarz cieczą i wytarłam ręcznikiem, który również był miękki jak poprzedni. Rozczesałam palcami swoje blond włosy i nałożyłam trochę tuszu na rzęsy. Wyszłam z łazienki i ruszyłam do kuchni w, której stał Zayn... w koszuli i widocznych bokserkach. Był skupiony na robieniu kanapek z dżemem, który uwielbiałam. Nie zauważył mnie więc zakradłam się i objęłam go w pasie przytulając się do jego pleców. Wzdrygnął się, ale kontynuował robienie śniadania. Przytulałam go parę sekund, ale po chwili on odwrócił się i odwzajemnił uścisk. Pocałował mnie w czoło i uśmiechnął się uroczo. Był taki kochany.  Puściłam go i podeszłam do stołu, by po chwili przy nim usiąść. Zayn w tym czasie nałożył kanapki na talerz i położył go przed mną. Nawet nie zauważyłam kiedy kawa pojawiła się obok naczynia.
- Smacznego. - powiedział.
Podziękowałam uśmiechem i zabrałam się za jedzenie, które wyjątkowo mi smakowało. Mój chłopak wyszedł z kuchni zostawiając mnie samą. Pewnie poszedł się ubrać. Nadal nie mogłam zrozumieć jak wielkie miałam szczęście, że mam Zayn'a. Spojrzałam na zegar i pomyślałam, że mam mało czasu. Jak on szybko leci. Nie chciałam wychodzić i zostawiać Zayn'a. Chciałam spędzać z nim każdy dzień, każdą godzinę, każdą minutę i sekundę. Czy ja proszę o tak wiele? Zanim spostrzegłam kanapki znikły z talerza, a kawa była wypita do połowy. Złapałam za uchwyt kubka i napiłam się gorącej cieczy. To ona pobudzała mnie do życia, no i jeszcze Zayn.
- Zayn! Muszę już iść! - krzyknęłam i włożyłam kubek wraz z talerzykiem do zlewu. W kuchni pojawił się Lucky, który otarł się o moje nogi i zaszczekał cichutko.
- Poczekaj! Odwiozę cię! - odkrzyknął mi. Usiadłam z powrotem na krześle i wzięłam na kolana małego pieska, który stał cały czas przy mnie. Głaskałam Lucki'ego i zerkałam nerwowo na zegarek. Musiałam być w pracy przed dziesiątą i jeżeli dalej tak pójdzie to na pewno się spóźnię.
- Zayn! Spóźnię się! - ściągnęłam z nóg psa i wstałam z krzesła chcąc już wychodzić z mieszkania.
Na schodach pojawił się lekko zaspany Adam, który przywitał mnie uśmiechem. Po chwili za nim zbiegł Zayn zakładając jeszcze na siebie koszulkę.
- Jeżeli się spóźnisz to wezmę to na siebie. - powiedział i czule cmoknął mnie w usta. Uśmiechnęłam się lekko i pokręciłam głową.
- No to chyba będziesz musiał tak zrobić. Twoje fanki na pewno tak szybko nas nie przepuszczą nawet z super ochroniarzem na czele. - odparłam i ubrałam czarne trampki.
- Nie ma fanek. Jest poniedziałek, a one są w szkole. A po za tym czy ty skomplementowałaś Adama? - Zayn wyprostował się i chwycił kluczyki z szafki.
- Może. A teraz już chodź. - uśmiechnęłam się w stronę rozbawionego ochroniarza i pociągnęłam za rękę mojego chłopaka. Chciałam się zapytać dlaczego Adam z nami nie jedzie, ale Zayn wyprzedził moje jeszcze nie zadane pytanie, swoją odpowiedzią.
 - Przyjedzie potem do chłopaków. Stamtąd pojedziemy do studia.
A więc takim o to sposobem Zayn pierwszy raz podwoził mnie do pracy. Czułam się z tym niesamowicie dobrze. Niestety droga nie była długa, a ja na prawdę nie miałam ochoty wysiadać z samochodu, aczkolwiek czatujący przy oknach szef zmusił mnie do tego jednym spojrzeniem.
- Do zobaczenia - powiedziałam i pocałowałam Zayn'a w policzek. Chłopak posłał mi swój cudny uśmiech, po czym wysiadłam z samochodu.
Dzisiaj czułam się wyjątkowo samotna. Cały czas myślałam o tym jak miło spędziłam poranek w objęciach swojego chłopaka, ale potem przyszły te 'czarne' myśli. Mama miała rację. Powinnam zostawić Zayn'a. Perrie jest z nim ciąży. Cóż przynajmniej tak twierdzi, ale skąd mamy pewność, że to prawda? To moja kuzynka, ale muszę przyznać, że bardzo się zmieniła i nie szczególnie na dobre. Skoro przespała się z Harrym to może poleciała w tango jeszcze z kimś. Zayn sam mówi, że to raczej nie jest jego dziecko, ale cóż pewny swoich słów nie jest. Nie pozostaje nam nic innego jak czekanie. Musimy poczekać na prawdę i nic tego nie zmieni.

***
Grzecznie czekałam na chodniku obok fanek, aż któryś z ochroniarzy po mnie wyjdzie. Próbowałam wejść sama, ale ochroniarze pilnujący wejścia nie mogli mnie wpuścić, ponieważ nie dostali takiego upoważnienia. Nie winiłam ich za to. Przecież muszą dbać o bezpieczeństwo chłopaków.
Wreszcie ujrzałam Adama, dlatego z trudem przedarłam się w jego stronę i z pomocą mężczyzny dostałam się do środka. Starałam się zignorować krzyki, jakieś prośby czy pytania rzucane w moją stronę. Nie chciałam mieć żadnej styczności z fankami.
- Czy one nie powinny się czasem uczyć? - zapytałam gdy szliśmy z Adamem długim korytarzem, który był wyłożony szarymi płytkami.
- Może i powinny, ale One Direction to całe ich życie Lottie. Zrobią dla nich wszystko. - odpowiedział mi i uśmiechnął w moją stronę.
- Taa... wiem coś o tym. - odparłam i uśmiechnęłam się w podzięce za otwarcie drzwi.
Weszliśmy do pomieszczenia, który gdyby nie dzieląca je na pół szyba byłoby ogromne. Pod ścianą stała wielka czarna kanapa, a przed nią niski brązowy stolik. Na przeciwko znajdowała się konsola z tysiącem różnych przycisków. Dzielące pomieszczenie lustro musiało być najwyraźniej normalną szybą ponieważ stojący przy mikrofonie Liam pomachał do mnie radośnie, a Niall zaczął skakać dopóki Louis go nie uspokoił. Od kiedy oni się tak zachowują w stosunku... Do mnie? Odmachałam nieśmiało, a tuż przy lustrze pojawiła się twarz Harry'ego. Krzyknęłam cicho i odskoczyłam w tył, a ktoś za mną zaśmiał się cicho. Odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętego Zayn'a.
- Nie ładnie tak nie odpisywać na SMS-y kochanie. - powiedział po czym podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich biodrach.
- Przepraszam, ale nie miałam czasu. Był dzisiaj spory ruch. - odpowiedziałam i przygryzłam dolną wargę.
Zayn wyglądał na zmęczonego, ale również szczęśliwego.
- Ewentualnie ci wybaczę. - mruknął cicho i pocałował mnie w usta przyciągając moje ciało jeszcze bliżej swoje jakby bał się, że zaraz mu ucieknę. Zatraciłam się w naszym pocałunku, ale ktoś nam przerwał. Usłyszeliśmy wymowne odchrząknięcie i z nie chęcią odsunęliśmy się od siebie. Odwróciłam się i ujrzałam muskularnego, uśmiechniętego bruneta. Miał naprawdę ładne zielone oczy, ale nie tak jak Harry. On miał ciut ciemniejsze. Wyminął nas, a ja spojrzałam zdziwiona na Zayn'a. Przestał mnie obejmować i wrócił do chłopaków. Nie pewnie podeszłam do konsoli i usiadłam przy niej. Patrzyłam się na mojego chłopaka, a on na mnie. Uśmiechnęłam się do niego i po chwili chłopak, który siedział obok mnie przejął głos uspokajając zespół. Kliknął parę przycisków i założył czarne słuchawki. Zrobiłam to samo co on. Do moich uszu dopłynęła melodia, którą mogłabym słuchać cały czas. Rozbrzmiał głos Niall'a.
- I figured it out, I figured out from black and white.
Seconds and hour.
Maybe they had to take some time.
Zamknęłam oczy i zaczęłam bujać się na boki w słuchając się w muzykę. Była bardzo delikatna. Na refren otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaków i zauważyłam jak Harry podczas śpiewania jej patrzy się na mnie.
- You and I, we don't wanna be like them.
We can make it 'till the end.
Nothing can come between.
You and I
Not even the God above.
Can seperate the two of us.
No, nothing can come between.
You and I.
Spuściłam wzrok po czym znowu go podniosłam słysząc głos Zayn'a. Uwielbiałam jego głos.
- I figured it out.
Saw the mistake to up and down.
Meet in the middle.
There's always room for common down.
Teraz zastanawiałam się nad sensem słów. Dlaczego Harry śpiewał je patrząc na mnie? A może mi się wydawało? Tak, ta wersja lepiej brzmi. Nadal nie rozumiem czemu moją głowę zaprząta Harry skoro chodzę z Zayn'em. Przecież go nie kocham, a my się tylko przyjaźnimy. Kocham Zayn'a nie Harre'go. Zayn'a. Muszę porządnie zastanowić się nad terapią. Może to nie taki zły pomysł? Zagryzłam wargę skupiona na klawiszach konsoli. Z mojego wpatrywania się wyrwał mnie głos mojego chłopaka.
- I co sądzisz? - zapytał nieśmiało. Popatrzyłam na niego dziwnym wzrokiem. Wszyscy wyszli z za szkła i stali w okół mnie. Zdjęłam słuchawki i odkręciłam się do niego.
- Hę? - byłam rozkojarzona.
- Co sądzisz o piosence?
- Jest świetna, macie naprawdę świetne głosy i ta melodia. Niesamowita. - powiedziałam wstając. Chłopaki uśmiechnęli się, a Zayn objął mnie w pasie. Przytuliłam się do niego opierając dłonie na torsie. Głowę położyłam na lewej piersi i wsłuchiwałam się w bicie jego serca.
- Musiałeś się mocno starać, twoje serce bardzo szybko bije. - powiedziałam bez zastanowienia.
- To przez to, że jesteś obok. - wyszeptał, a ja poczułam jego usta na mojej szyji. Moje policzki spłonęły w rumieńcu. Starałam je ukryć, by ich nie zauważył, ale bez skutku. Zaśmiał się tylko i pocałował mnie w policzek.
- Jesteś bardzo urocza, gdy się rumienisz kochanie. - znów się zaśmiał, bo ja zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona. Jeśli to w ogóle możliwe. - To już koniec?
Zapytał się bruneta, który robił coś przy konsoli.
- Taa.. możecie iść. - to wystarczyło, by mój chłopak przestał mnie obejmować i złapał za rękę. Wyprowadził mnie, a za nami szła reszta chłopaków. Poczułam się trochę jak dziecko, ale to było na swój sposób słodkie.
- Zakochani, zakochani wszędzie, dziecko niedługo z tego będzie. - Niall objął nas ramionami, a ja spojrzałam na Malika i spuściłam na dół głowę. Uścisk na mojej dłoni stał się większy i wiedziałam, że to Zayn daję mi tym samym znak, że wszystko będzie dobrze.
- Aż tak szybko znów chcesz być wujkiem? - odezwał się Harry i ku mojemu zdziwieniu nie był zły, smutny czy przygnębiony. Może on wcale mnie nie kocha? Może powiedział to... W przypływie chwili?
- Ej! Malutkie dzieci są słodkie. Mają takie duże oczka, pućki i różowe rączki. - Niall zatrzymał się w korytarzu tuż przed drzwiami i westchnął widząc fanki na zewnątrz. Wszyscy stanęli obok niego, a ja stałam cicho i czekałam. Nie miałam pojęcia co oni w takich sytuacjach robią.
- Taa, ale nie wiem czy Lottie śpieszy się do niańczenia kopii Zayn'a. - Louis szturchnął mnie lekko, a ja poczułam jak stojący obok mnie brunet napina swoje mięśnie.
- Kopie Zayn'a brzmią przekonująco, ale raczej nie macie co na nas liczyć. - odpowiedziałam cicho i przytuliłam się do Malika. Chłopak pocałował mnie w czubek głowy i mocno oplótł moją talię rękoma.

***

Zayn obejmował mnie jedną ręką, a drugą głaskał Luckiego, który leżał obok niego na kanapie. Po dwóch godzinach oglądania jakiś bezsensownych filmów Adam zmył się na górę, a my nadal dumnie trwaliśmy na placu boju. Nie czułam się zmęczona, choć wiem, że powinnam już się położyć, aby rano bez problemu wstała do pracy.
- Nudny ten film. - powiedział Zayn i zaczął szukać czegoś ciekawszego. Nie zwracałam na to większej uwagi, ponieważ znów byłam w swoim świecie. Teraz albo nigdy...
- Zayn musimy porozmawiać. - powiedziałam i spojrzałam na niego poważnie czując jak moje serce przyspiesza.
-----------------------------------------------------
Hej. Dzisiaj dużo nie piszę bo nie dość, że napieprza mnie ręka (jestem kaleką i zwichnęłam sobie nadgarstek) to jeszcze głowa mi pęka :/ Jestem w 50% zadowolona z rozdziału :D Mam nadzieję, że pod tym nie będę żadne groźby ponieważ starałam się nie dawać dramatycznej końcówki, poczekam do następnego :)
Kamila♥
Heeejo! Tym razem jestem, ale za to nie ma Pauli :c I znowu Kamila coś wymyśliła i mnie zmyliła i do tego zmieniła i bardzo wkurzyła. Yeah ja i rymowanki XD Nie wiem co tu dopisać... hmm chyba trzeba wam podziękować :) Limit ustawiony - dużo komentarzy. Cieszę się, że się staracie. Nie miejcie nam to za złe, ale wiecie jest 72 obserwatorów, a komentarzy było średnio 10. To bardzo mało jak na tak dużą liczbę - 72. No cóż mam nadzieję, że się podoba rozdział. Czy tylko ja uważam, że Zottie jest słodkie? Takie awww! :) ♥
Irish Cat ♥



Patrzcie *^*

10 komentarzy:

  1. dziewczyny piękny rozdział.
    jestem pełna podziwu.
    czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak Was zabije! Myslalyscie,że mnie przechytrzycie? Ottoto! Co to to nie.Jeśli Ona z Nim zerwie to obiecuję, że wtedy każda będzie mieć coś zwichniętego xd YOLO xd! Zayn jest taki uroczy zrobił jej śniadanie (Mi to zrobił dziecko xd )teżtak chcę x
    Zazdroszczę Adamowi :(((((

    Zamknijcie okna bo nigdy nie wiadomo kiedy przyjdę!
    XDXSXSXSXDXXDXDXD


    ZAYN TEAM :****

    OdpowiedzUsuń
  3. no w takim momencie no nie wierze!!!!! jestem ciekawa co ona chce mu powiedziec! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeju *.* Jak słodko :) Zayn jest kochany,zrobił jej śniadanie i odwiózł do pracy i traktuje ją jak księżniczkę i jeszcze tak romantycznie gada (tak,tu chodzi mi o to serce i policzki). Kocham Was,ale jeśli oni zerwą podczas tej rozmowy to już nie bd :P Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie to żebym miała coś do Zayna ale jednak trochę bardziej ciągnie mnie do Harry'ego i wcale bym się nie obraziła gdyby go wybrała ;)
    No ale zobaczymy co bd dalej :*
    Ten rozdział jest świetny i już się nie mogę doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  6. przerwać w takim momencie :(
    rozdział świetny, mam nadzieje, że to nie jest dziecko Zayna
    no więc ma być Zotti i już :D
    jakoś tak mi nie pasuje do niej Hazza, za bardzo poplątane i do tego Perri jak się zmieniła...
    no więc czekam z niecierpliwością na nexta

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Więcej informacji na http://imaginy-o-one-direction-2013.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział, czekam na kolejny i pliiis, niech nie zrywają! Błagam was c;

    OdpowiedzUsuń
  9. [SPAM]
    zapraszam na nowy rozdział opowiadania o The Wanted http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/ oraz na żużlowy blog z opowiadaniam o braciach Pawlickich http://love-is-a-contradiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń