sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 5

Zeszłam niepewnie po schodach czując dziwne dreszcze na plecach. Miałam jakieś dziwne przeczucie, że powinnam dziś zamknąć się w pokoju i z niego nie wychodzić. Dlaczego? Sama nie wiem. Po prostu śniło mi się coś całkiem bez sensu i teraz chyba jeszcze do mnie nie doszło, że to był tylko głupi sen.
Odsunęłam sobie krzesło witając się słabym uśmiechem ze wszystkimi. Doskonale unikałam wzroku Harry'ego jak i Louisa. Wydaję mi się, że wczoraj ktoś usłyszał naszą małą kłótnię z Lou ale nikt do mnie nie przyszedł nie licząc oczywiście Harry'ego, który nieźle namieszał mi w głowie.
- Lottie? Jesteś z nami?- Potrząsnęłam lekko głową i rozejrzałam się zdezorientowana. Wszyscy patrzyli na mnie, a ja głupia nie miałam pojęcia dlaczego.
- Hmm? Przepraszam zamyśliłam się.- Powiedział i uśmiechnęłam się lekko. Perrie patrzyła przez chwilę na mnie, a potem na Harry'ego.
- A nie zakochałaś się czasem?- Zapytała blondynka a Zayn, który pił wodę wypluł wszystko na blondyna siedzącego na przeciwko niego. Wszyscy oprócz Nialla i oczywiście Zayn'a zaczęli się śmiać. Twarz blondyna zrobiła się czerwona. Popatrzyłam na Zayn'a, który miał przestraszoną minę.
- Zayn,- Zaczął spokojnie Niall i wyszczerzył się do wszystkich. Odsunął krzesło, strasznie hałasując po czym udał się do kuchni.
 Wrócił po kilku sekundach z dwoma wielkimi dzbanami w rękach. W jednym znajdowała się pomarańczowa ciesz a w drugim czarna. Popatrzyłam na resztę, wszyscy się śmiali i czekali .
- Masz przerąbane kochanie.- Uśmiechnęła się blondynka i pocałowała swojego chłopaka w policzek. Nialler stanął nad chłopakiem i wylał zawartość drugiego dzbana, kiedy był już pusty zrobił to samo z pierwszym. Wszyscy wybuchli śmiechem .
- Zobaczcie jak to wygląda zwolnionym tempie.- Powiedział Liam.
Wszyscy błyskawicznie znaleźliśmy się koło bruneta. Oglądaliśmy już chyba z 6 raz tą samą scenę, za każdym razem śmialiśmy się tak, że aż brzuchy nas bolały. Bałam się tego ranka ale zaczął się bardzo dobrze.
- Wracając do tematu - Liam posłał mi wredne spojrzenie na co pokazałam mu język- Zakochałaś się?- Wywróciłam oczami.
- Oj nie wstydź się. Działamy tak na wszystkie dziewczyny.- Przytulił mnie Harry.- Zwłaszcza ja.- Poruszył śmiesznie brwiami insynuując zapewne do naszego wczorajszego pożegnania.
Rozejrzałam się po obecnych każdy miał wielki uśmiech na twarzy .
- Muszę cię zmartwić to nie ty tak na mnie działasz.- Wyszczerzyłam się do niego.
- Szkoda.- Chłopak zrobił " smutną " minę.- Więc kto to?
- Yyy, mój yy kolega z dawnej szkoły.- Palnęłam co pierwsze przyszło mi do głowy.
- Hmmm.- Harry postukał się w brodę palcem.- Nie przypominam sobie abyśmy chodzili razem do szkoły.- Parsknęłam śmiechem i zajęłam swoje miejsce. Coś było nie tak. Wszyscy są dla mnie mili. I nawet ten chłopak co dziś przyjechał- Liam. Może nie będzie tak źle? Może musieli mnie tylko lepiej poznać? Niby fajnie ale... Cóż nie jest przekonana, że to prawda. Przecież jeszcze wczoraj Louis był gotów mnie uderzyć bez mrugnięcia. Niall patrzył na mnie wrogo. Jedynie Harry przejawiał tam jakieś dobre uczucia co do mnie. I co z tego? Przecież on się z nimi przyjaźni. Mogę się założyć, ze wystarczy tylko jedno słowo Lou i już będą razem knuć jakiś podstępny plan aby mnie zniszczyć. Dobra. Może trochę przesadzam. No ale powiedzcie sami, czy tak nie jest?
Po jakiejś godzinie chłopaki pojechali na próbę. Miałyśmy cały dom dla siebie z czego bardzo się cieszyłam. Zadzwoniłyśmy po 3/4 Little Mix. Postanowiłyśmy wybrać się na wycieczkę rowerową kawałek za miasto. Dziewczyny zjawiły się w błyskawicznym tempie z trzema ochroniarzami tak dla bezpieczeństwa. Poszłam szybko na górę przebrać się. Wybrałam niebieskie szorty, różową bluzkę na ramiączkach i czarne vansy. Parrie wyglądała podobnie tylko miała zielone szorty i białą koszulkę. Reszta ekipy czekała już na podjeździe z naszymi rowerami .
-A panowie gdzie mają rowery.- Policzyłam rowery jeszcze raz.
-My będziemy jechali za wami samochodem proszę pani.- Zachichotałam cicho czując się trochę onieśmielona oficjalnym tonem mężczyzny.
Trzy i pół godziny później.
Ledwo co stałam na nogach zresztą jak i reszta wycieczki. Jade wybrała drogę, na której były same górki. Żadna z nas nie była na tyle mądra żeby zabrać więcej wody a nie po butelce 0,5 litrowej. Wypiłyśmy wszystko po 15 minutach.
- Może jednak wsiądziecie do samochodu?- Zapytał James jeden z ochroniarzy.
- Ja mam dość.- Powiedziała Jesy.- Nie wiem jak wy ale nie jadę dalej.
Popatrzyłyśmy po sobie, każda była spocona i  obolała. Nie minęło dużo czasu a poszłyśmy w ślady Jesy.
Usiadłam wygodnie i oparłam głowę o zagłówek. Ciche westchnienie ulgi wyrwało się z moich ust. Ale chyba nie tylko z moich. Nigdy więcej rowerów. Obiecałam sobie. Co jak co ale kondycji to ja nie miałam i jutro na pewno z łóżka nie wstanę. No chyba, że mnie dźwig podniesie.
- Ej dziewczyny wiecie, że Lottie się zakochała?- Wypaliła Perrie. Spojrzałam na wszystkich. Oczy dziewczyn świeciły się z ekscytacji i wyglądało na to, że zapomniały o tym jak bardzo były zmęczone.
- To nie prawda.- Zaprzeczyłam.- Znaczy chyba nie. Nie wiem zresztą sama. Nie znam go za dobrze. Do cholery ja nawet nie wiem jak on ma na imię!- Wyrzuciłam z siebie sfrustrowana.
- To ten chłopak, którego wczoraj w centrum widziałam?- Zapytała Jade i poprawiła kucyk, który lekko jej się przekrzywił.
- Tak to ten.- Odpowiedziałam cicho i zamknęłam oczy dając im wyraźnie do zrozumienia, że nie mam ochoty o tym rozmawiać.
- Perrie on mieszka nie daleko was. Taki brunet z kolczykami w uszach.- Słowa Jade bardzo mnie zaintrygowały ale mimo wszystko nadal miałam zamknięte oczy.
- Dajcie spokój. Jeżeli będzie chciała o tym pogadać to na pewno do nas przyjdzie.- Otworzyłam na chwilę oczy i uśmiechnęłam się wdzięcznie do Jesy.
Dziewczyny rozumiały mnie w sprawach sercowych .Nigdy nie nalegały. Moje serce wróciło do normalnego tempa. Resztę drogi przegadałyśmy o kosmetykach, ciuchach, chłopakach. Kiedy zajechaliśmy pod dom stało tam pełno drących się fanek. Zajęło nam 20 minut przedarcie się na posesje. Zaprosiłyśmy dziewczyny do nas ale odmówiły. Trochę szkoda ale nic na siłę. Pierwszą moją myślą po wejściu do domu to długa kąpiel. Wchodząc po chodach upadłam jakieś dwa razy.
- Nic ci nie jest?- Na samej górze stał Harry i wpatrywał się we mnie tak jakby z troską.
- Raczej nie.- Odpowiedziałam obojętnie.- Trochę tyłek boli.
- Jak chcesz mogę zawsze pomasować.- Poruszył zabawnie brwiami.
- Hehehe, jestem zmuszona odmówić.- Pokazałam mu język.
- Dobra ale pamiętaj oferta będzie aktualna jeszcze długo.-Zszedł do mnie i pomógł wstać.- Uważaj.
- Jasne.- Uśmiechnęłam się, a chłopaka poszedł na dół.
Nalałam sobie pełną wannę wody, zrobiłam pianę i wsypałam sól do kąpieli. Ściągnęłam szlafrok i zanurzyłam się. Jakieś 5 minut później usłyszałam pukanie do drzwi.
- Lottie to ja Louis gdzie jesteś?
Na dźwięk jego głosu przeszły mnie ciarki a moje ciało zesztywniało.
- Gdzie jesteś?- Spytał. Jego ton głosu był normalny co wywołało u mnie wielki szok.
- W łazience.- Odpowiedziałam nie pewnie.
- Lepiej się zakryj bo za 30 sekund wchodzę.- Zaśmiał się.
Wpadłam w panikę, nie wiedziałam co mam robić. Bałam się wyjść z wanny ponieważ mogłam nie zdążyć nałożyć szlafrok ale siedzieć w wannie goła też nie chciałam.
- Wchodzę.- W tej samej chwili drzwi się otworzyły. Chłopak tylko wyszczerzył się. W myślach podziękowałam Bogu że zrobiłam pianę.
- Parrie powiedziała że byłyście na wycieczce rowerowej i kazała mi przyjść pokazać ci jak włączyć funkcję masażu.
- Aham.- Byłam tylko tyle zdolna powiedzieć.
- Będziesz musiała wyjść w wanny bo z tej odległości nic nie zobaczysz.
Zrobiłam wielkie oczy a moje ciało jeszcze bardziej usztywniło się aż barki zabolały. Louis widząc to szybko dodał.
- Ja wyjdę a ty włóż coś na siebie i zawołaj.
Kiwnęłam głową. Kiedy drzwi zamknęły się za nim poczekałam chwile i wyskoczyłam z wody szybko chwyciłam ręcznik, wytarłam się i nałożyłam szlafrok.
- Już!- Krzyknęłam.
- Tsunami tu przeszło czy jak?- Zrobiłam wielkie oczy nie wiedząc o co chodzi. Tommo pokazał  na podłogę. Było pełno wody.- Dobra chodź tu.
Podeszłam nie pewnie do chłopaka. Kilka razy pokazał mi co zrobić .
- Już łapiesz?
- Tak.
Chciałam zrobić krok do przodu ale poślizgnęłam się. Ratując się przed upadkiem odruchowo chwyciłam się Louisa, niestety popchnęłam go przez co stracił równowagę i wpadliśmy do wanny. Leżałam na nim, spróbowałam się podnieść. Oczy chłopaka mówiły że był wściekły. Moje ciało zesztywniało, umysł krzyczał, że mam się ruszyć ale nie mogłam. Strach wziął nade mną górę ale mimo wszystko chwyciłam się krawędzi wanny i jakoś udało mi się podnieść.
- Boże przepraszam. Nie chciałam.- Patrzyłam cały czas na chłopaka, który był mokry. Wyszedł z wanny i spojrzał na mnie wściekły. ~Muzyka~
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj.- Wysyczał wściekły i wyszedł z łazienki trzaskając drzwiami. Westchnęłam zmartwiona i spojrzałam na wannę. W dupie mam ten masaż. Wypuściłam wodę i ubrałam na siebie czystą bieliznę. Z szafki wyciągnęłam luźne dresowe spodnie i białą koszulkę na krótki rękaw, założyłam jeszcze bluzę tego samego koloru co spodnie, a na stopy ubrałam swoje kapcie. Z roztrzepanymi i mokrymi włosami wyszłam z pokoju. Zajrzałam do wszystkich pomieszczeń oprócz jego pokoju. Na samą myśl miałam  ochotę umrzeć. Te jego niebieski oczy za każdym razem patrzyły na mnie z  nienawiścią. Jeden jedyny raz spojrzał na mnie normalnie. Tak wiem nie powinno  mieć to dla mnie znaczenia ale nie chcę żyć w nie zgodzie. Czuję się  przy nim jak bym nic nie znaczyła, jakbym była nikim.
Stałam pod jego drzwiami już z jakieś 5 minut. Dobra dasz radę po prostu  go przeprosisz i pójdziesz.  Zapukałam ale nic nie usłyszałam.
 - Tomlinson wiem, że tam jesteś, mogę?- Zapytałam nie pewnie.
- Wypierdalaj!- Wrzasnął
- Wchodzę czy tego chcesz czy nie.- Podniosłam lekko głos.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam NAGIEGO Louisa. Szybko zamknęłam oczy.  Przez głowę przeszło mi tysiąc myśli co on teraz ze mną zrobi i jak to Perrie znajdzie moje zwłoki.
- Kurwa mać przez ciebie wylądowałem w wannie a teraz jeszcze nie dajesz się ubrać!- Wrzasnął wściekły.
- Ja, ja nie chciałam.- Wydukałam.- Chciałam cię tylko przeprosić nie miałam pojęcia że....
- Możesz otworzyć oczy i odwrócić się.- Mruknął.
Zrobiłam to co kazał. Chłopak miał na sobie tylko bokserki i właśnie ubierał na siebie czarne dresowe spodnie. Za wszelką cenę starałam się utrzymać swój wzrok na jego twarzy ale ta jego cholerna klata odwracała moją uwagę.
- Żesz kurwa Tomlinson możesz ubrać koszulkę?- Zapytałam lekko zdenerwowana. Nie wiem skąd u mnie przypływ odwagi ale podobało mi się to.
- Nie nie mogę. Co chciałaś?- Odpowiedział mi pewny siebie. Zamknęłam na chwilę oczy policzyłam do pięciu i znów spojrzałam na niego, ale tym razem wpatrywałam się w jego niebieskie oczy.
- Chciałam cię przeprosić. No wiesz za to w łazience.- Zdenerwowana przygryzłam dolną wargę nie będąc do końca świadoma tego co ja tutaj robię.
- Aaa to mam pomysł jak możesz mi się zrewanżować.- Powiedział i nie czekając na moją zgodę przerzucił sobie mnie przez ramie i jak gdyby nigdy nic wyszedł ze swojego pokoju i zszedł po schodach kierując się w nieznanym dla mnie kierunku.
- Louis! Louis! Postaw nie! Słyszysz?!- Zaczęłam krzyczeć i uderzać w jego plecy swoimi dłońmi ale to nic nie dało. Otworzył jakieś drzwi i gdy uderzył we mnie specyficzny zapach chloru wiedziałam już gdzie się znajdujemy.- Nie! Nie zrobisz tego!- Znów zaczęłam wrzeszczeć ale usłyszałam tylko jego wredny śmiech i poczułam jak lecę do tyłu. Wciągnęłam dużo powietrza i uderzyłam w taflę chłodnej aczkolwiek przyjemnej wody. Gdy przestałam spadać w dół wynurzyłam się i zdenerwowana zaczęłam chlapać wodą Louisa, który zwijał się ze śmiechu. Gdy dostał pierwszą ''porcją'' wody przestał się śmiać. Ściągnął swoje spodnie i wskoczył do wody. Podpłynął do mnie i chwyciwszy mnie za ramiona wciągnął pod wodę trzymając tam chwilę. Wreszcie puścił mnie abym mogła nabrać powietrza.
Chłopak był tak blisko mnie, że praktycznie stykaliśmy się ciałami.
- Jesteś chory! Normalnie pierdolnięty na umyśle! Raz chcesz mnie zabić, potem jesteś miły innym razem wyglądasz jak napalony nastolatek. Kurwa mać Louis czego ja mam się po tobie spodziewać? Co zrobisz jutro?- Wyrzuciłam z siebie i zamiast odpowiedzi poczułam jego wargi na swoich. Zdziwiona nagłym ruchem chłopaka położyłam swoje ręce na jego ramionach i pozwoliłam mu robić to co robił. Czułam każdy centymetr jego ciała. Jego ciepłą skórę przylegającą do mojego ciała. Ręce trzymające mnie pewnie w talii.
Louis odsunął się ode mnie i oblizał wargi. Oddychałam głęboko i gwałtownie jak osoba, która przebiegła maraton.
- Jesteś tak samo łatwa jak wszystkie inne Lottie. Jesteś po prostu... Nie pasujesz do nas i lepiej zniknij z naszego życia jak najprędzej.- Powiedział spokojnie i dotknął mojego policzka po czym zostawił mnie samą.
- Dupek!- Wrzasnęłam wściekła.- Nie daruję ci Tomlinson, nie daruję.- Wysyczałam wściekła patrząc przez szklaną ścianę na jego oddalającą się sylwetkę.

-----------------------------------------------------------------------
Więc mamy kolejny rozdział ^^ Strasznie mi się podoba liczę na to że wam też . Mam nadzieję że będziecie komentowali , polecali bloga oraz wchodzili na naszego nowego . No cóż to chyba na tyle .
Kocham Madzia ♥
I jest nasza 5! :D Mam nadzieję, że odkupiłyśmy się dłuższym rozdziałem niż poprzedni ^^ Za błędy przepraszam ale jestem po zabiegu ręki i nie mogę za dużo przed kompem siedzieć i dlatego. Mam nadzieję, że pojawi się dużooooo komentarzy :* Zapraszamy również na naszego nowego.bloga. :**
Kamila :*

14 komentarzy:

  1. Harry. Czy on jest wobec niej miły naprawdę czy tylko udaje, to mnie cały czas zastanawia ;>
    Rozdział bardzo fajny i wciągający :)
    Czekam na kolejny :*

    ________________________
    Zapraszam również do mnie na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo boze podoba mi sie normalnie zajebisty rozdzial :)) juz sie doczekac nie moge bozee:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Louis jest zwykłym dupkiem. Mnie też irytuje. Niech sobie Lottie nim nie zaprząta głowy, to zwykły debil. Chłopak z centrum handlowego lepszy xd
    Czekam na nn.
    zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. oo matko!! O.O no to teraz piszę z grobu o padłam na zawał *o* kocham to opowiadanie i czekam na nexta!! :* *u*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejciu! Normalnie nie wierzę!
    Lottie - łatwa?!
    Chyba coś się pomieszało w główce Lou... Chyba się nażarł za dużo marchewek i tyle xP
    Rozdział boski.
    Już nie mogę się doczekać na następny :)
    middle-of-my-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko już myślałam że Lou sie zmienił ale jest co raz to ciekawiej czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę przywalić Lou? Proszę... Rozdział jest zajebisty i genialny!! Zostałaś nominowana do Libster Award więcej szczegółów znajdziesz u mnie ------> http://onedirection-pliss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham twojego bloga*____*
    Kiedy następny?<3
    Sybko sybko sybko pis!!;))

    Zapraszam do przeczytania i obserwowania mojego bloga;
    http://darcyopowiadanie.blogspot.com/
    jak będzie następny poinformuj mnie ok?;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział:DDD
    czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  10. WSPANIALY.Blagam napisz nowy szybko:-*

    OdpowiedzUsuń